Join Last.fm or log in to leave a shout for angendil.
-
-
-
This shout is unavailable.
-
-
-
-
-
sanchezik24
So, i'll take you with me and you'll see, you'll immediately fall in love with that music :)
Actions
-
-
-
sanchezik24
Hey, how about visiting Katowice for this event? http://www.last.fm/event/3162931+Ólafur+Arnalds+at+Jazz+Club+Hipnoza+on+19+March+2012
Actions
-
-
zerstoren91
dzięki, na inoroku udało się mi jak i wielu innym. Mam jeszcze zdjęcia z Fredrikiem i Leo :> o autografach nie wspomnę :D
Actions
-
Rigel90
Ależ się cieszę, widząc że nadal słuchasz Joni. A może byś tak Philusia spróbowała( taka czułość, nic nie poradzę;d), co? I wiesz, Uriah Heep jest w Krakowie 12 października. Lubię ich, bardzo lubię. "Lady in black" to mistrzostwo, "Easy livin" czy "July mornin" są piękne, ale to dla mnie przesada wydawać prawie 200 zł na jakikolwiek koncert. No dobra, zrobiłabym to dla Joni. Dla Phila w ogóle zrobiłabym wszystko, gdyby żył:(
Actions
-
Rigel90
Nie wiem czy wiesz, co próbuję Ci powiedzieć. Po prostu widziałam kilka przypadków ludzi wariujących od tego, co tak bardzo kochali. Zwłaszcza jeden mam w pamięci, sprzed kilku lat, zanim jeszcze zaczęłam studia. Nie będę opisywać szczegółowo, bo to miejsce publiczne, ale obiecałam sobie, że nie będę nigdy taka jak on. A teraz widzę, że pewne rzeczy uwielbiam bardziej niż normalne życie (pisanie, czytanie;p) i to mnie niepokoi. Dlatego stoję na straży normalności moich znajomych:))
Actions
-
Rigel90
Bo to wszystko wynika zapewne z tego, że jestem przede wszystkim człowiekiem, zwykłym czytelnikiem. A literaturoznawcą( jeszcze nie, rzecz jasna, przecież dopierom w trakcie studiów, ale czasem lubię się tak nazywać:)) dopiero na szarym końcu. I mam nadzieję, że tak pozostanie. Nie piszę jak komparatysta, choć czasem tak myślę. Mam trzy style. Świeży i niepewny - naukowy, mój stary kochany styl Linn piszącej, który egzystuje sobie od wielu lat z powodzeniem chyba i zwyczajny, taki codzienny, by ludzi nie straszyć pozostałymi dwoma. Większość moich przyjaciół przepada za książkami. Przecież nie mogę rozmawiać z nimi sloganami literaturoznawczymi. To nie w porządku. Ale trochę osób ma taką manierę, że widać kim są zawsze i wszędzie, nawet jak nie mówią o tym. Myślisz, że tak powinno być? Ja z kolei czuję przymus opowiadania szczerze, niczym na spowiedzi, czym się zajmuję i jak bardzo to kocham, ale jednocześnie, że potrafię być normalna.
Actions
-
Rigel90
a ja mam na obronę "Pod kopułą" i "Rękę mistrza". Mnie stary King nie bardzo zachwyca. Taki rzemieślnik. A nowy jest bardzo utalentowanym pisarzem. Mimo wszystko nie mogę patrzeć tak zupełnie niepolonistycznie i po swojemu analizuję wszystkie utwory komparatystycznie. Dlaczego niestraszne, lecz świetne psychologicznie, z genialnymi bohaterami i klimatem książki są gorsze niż typowe horrory, które nie czyta się, aby przez kilka miesięcy rozpaczać po śmierci ukochanego bohatera, lecz dla "chwili"? U mnie funkcjonują dwie definicie dobrej książki - albo bardzo eksperymentalna lub z niesamowitym klimatem lub/i pięknym stylem( pięknym wedle mojej opinii, rzecz jasna), dziwna na dodatek, albo zwyczajna, ale mająca bohaterów, bez których żyć nie mogę. Może być nawet źle napisana. I wtedy zachwycam się, bo nie bardzo rozgraniczam ją od życia( nawet jeśli to science fiction, dajmy na to). To jest mój główny problem. Nie bardzo umiem znaleźć granicę - dla mnie życie to literatura i odwrotnie.
Actions
-
Rigel90
Dominiko, przypomniałam sobie coś niezwykle ważnego! Pamiętam jak dyskutowałyśmy na temat zawartości naszych kont na Biblionetce ( to było zeszłej zimy zapewne) i pamiętam, że czytałaś coś tam z Kinga i nawet dosyć Ci się podobało. Otóż mam taki dziwny problem literacki, w moim stylu. Słyszałaś o "Ręce mistrza" ( swoją drogą, tłumacz za tytuł powinien kilka uderzeń w czachę zarobić, w oryginale "Duma Key", ja nigdy nie pojmę inwencji tłumacza, który chce tworzyć własny utwór z cudzego, to jest chore...)? Jedna z nowszych, powstała przed "Kopułą"Czytałam sopro recenzji już po zapoznaniu się z książką (teraz czytam ją drugi raz, rozumiesz? takie coś zdarzyło mi się tylko w przypadku "Ogniem i mieczem" oraz "Lalki" - kończę czytać i zaczynam na nowo, bo MUSZĘ) i sama nie wiem co myśleć. Kinga znam trochę, kilkanaście jego książek przeczytałam i zastanawiam się kolejny raz, jak to jest, że im się nie podoba a mnie niezwykle. Oni wyjeżdżają z "Misery" i "Lśnieniem"
Actions
-
Rigel90
Jeśli zaś chodzi o drugi kierunek... Nie, na trzecim roku zapowiadałam, że robię sobie, z racji niemalże zerowej ilości zajęć (pod tym kątem dobierałam przedmioty na drugim) niemalże gap year. To znaczy, nie tak całkiem, bo zamierzam skończyć pewne rzeczy ( im bliżej końca,a naprawdę jest już blisko, choć wygląda to jak "Gra w klasy' w obecnej formie a jednak wolałabym nadać pewien porządek, tym wydaje mi się, że kończyć wcale nie warto, mam jakąś blokadę, chyba, przed doprowadzaniem utworów do końca). Poza tym może jakaś działalność naukowo-translatorska? Kurczę, nie wiem. Gdyby była możliwość najchętniej wyjechałabym na studia do USA. Z jednej strony kocham komparatystykę - z drugiej coraz mniej podoba mi się to dobitne zaznaczanie, że jesteśmy an filologii POLSKIEJ. Ja chcę studiować literaturę, po prostu. A poza tym chciałabym dialektologię amerykańską (nie wiem czy takie coś istnieje, tak sobie wymyśliłam, ale kręci mnie to). I jest jeszcze sprawa Erasmusa.
Actions
-
Rigel90
Jeśli ktoś jest tu mistrzem spamowania, to z całym szacunkiem, ale nie jesteś to Ty:)) Zgadzam się całkowicie - przecież klasyka to nie może być np. science fiction, nawet wybitna, no jak, lepiej jakieś pseudofilozoficzne dyrdymały już wcisnąć ( lubię takie rzeczy, ale to wcale nie musi być zawsze dobre, ale raczej powinnam się wobec tego, co sama płodzę, przymknąć, aby się nie pogrążyć do cna:))...). A słyszałaś o tej akcji na Biblio czytania przez cały rok tylko książek do któregoś tam roku? Dla mnie to istna głupota i szyt snobizmu. To znaczy, to jest może i dobra rzecz, pod warunkiem, że polega np. na wzmożonym czytaniu klasyki, nie zaś na zaprzestaniu czytania wszystkich innych książek. A klasyka, jak słusznie zauważyłaś, czasem jest warta tyle co nic (przepraszam, nic na to nie poradzę, że nie czerpię przyjemności z czytania, dajmy na to, "Kazań świętokrzyskich" czy wszystkich płaskich komedyjek mieszczańskich doby oświecenia).
Actions
-
Rigel90
Cieszę się, że Ci się to podoba. To takie pozytywne usłyszeć od kogoś, że podoba się emocjonalność:) Nie znasz dr C., prawda? To znaczy, chyba nie zdążyłaś jej już poznać, ale powiem Ci, że wszyscy jej zarzucają właśnie owe emocjonalne podejście do literatury. Może dlatego tak bardzo ją lubię, bo można z nią normalnie porozmawiać i pozachwycać się nad choćby taką "Planetą małp" bez groźby sforowania za nieprofesjonalne podejście. A to, co pisałaś o Tobie też jest raczej prawdą. Nie jesteś tak wylewna zwykle, ale ja to rozumiem, tym bardziej na obcym gruncie. Ja też nie chcę czasem być a zwykle odkrywam swe wnętrze przed całkiem obcymi ludźmi, wierząc, że przecież za jakiś czas oni będą moimi przyjaciółmi i spotyka mnie rozczarowanie. Poza tym bywam też bardzo ironiczna i złośliwa w mojej emocjonalności. Ostatnio usłyszałam opinię od dobrej znajomej, że gdyby mnie nie znała, po moim zachowaniu podczas zajęć, pomyślałaby, że mam spory tupet. Fakt, czasem urządzam prywatę...
Actions
-
Rigel90
Wiesz co, czasem czytam sobie swoje wcześniejsze posty, bo jestem typem "tfurcy", który pisze coś, zachwyca się a po kilku tygodniach/miesiącach uświadamia sobie jakie bzdury napłodził. Ja serio tak zachwycałam się "Zmierzchem"? Cóż mi odbiło?Rozsądna nigdy nie byłam, ale jako taki gust literacki mam, albo przynajmniej udaję, że mam, by na studiach zbytnio się nie rzucali:) Chyba nie ma na świecie osoby, która nie powiedziałaby mi przynajmniej milion razy, że moje emocjonalne podejście do wszystkiego jest wprost nieprawdopodobne:))
Actions
-
Rigel90
To była opinia, nie chciałam, żeby ktokolwiek potraktował ją jak recenzję. Chętnie bym Ci zacytowała, tylko sęk w tym, że kompletnie zapomniałam, co tam było. Stwierdziłam, że po prostu nie wypowiem się na temat tej książki (takiej antologii science fiction). Nawet opisowo i ogólnie nie potrafię już tego przybliżyć. Chyba wyparłam złe wspomnienia:)
Actions
-
Rigel90
I jeszcze ta atmosfera istnienia przodowników biblionetkowych (bez nicków...) jako kontry dla szarych oceniaczy i pisaczy ( heh, pewnie takie formy tam zostałyby uznane od razu za niepoprawne, nikt by nie pomyślał "dlaczego?"). Tak jak już kiedyś Ci mówiłam (pisałam) - chcę pozostać za wszelką cenę propagatorką normalnego podejścia do literatury. Może dla kogoś to jest chore, dla mnie chora jest np. metodologia (nie wyobrażam sobie, aby poważny i zdrowo myślący człowiek zsiadł do pisania z myślą: napiszę to w sposób strukturalistyczny, fenomenologiczny etc.). Wybacz, jeśli poszłam za daleko. Ostatnio w ramach "walk" zdarza mi się przeginać...
Actions
-
Rigel90
Druga rzecz: ŚWIĘTE NIEZDRADZANIE ZAKOŃCZENIA. No na to już mi ręce opadają. Uważam, że piękno recenzji jako gatunku polega na tym, że jest chyba najbardziej uniwersalna ze wszystkich form publicystycznych. Oczywiście - sama jestem wkurzona, gdy ktoś spoileruje, ale rozumiem to, o ile podyktowane jest potrzebą/formą tekstu (nie mówię o bezmyślnym opisywaniu szczegółów). Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale recenzja jest absolutnie uniwersalna, to znaczy, można w niej pisać absolutnie wszystko, co ma związek z danym przedmiotem recenzji, jedynym kryterium jest talent. To znaczy, nie jest to coś wymiernego, może wiązać się ze stylem, wyobraźnią, plastycznością, klimatem, obojętne, to zależy od czytelnika. Ja po prostu chcę czytać dobre recenzje, nie wierne, nie poparte uczonymi argumentami. To może być jedno zdanie w stu wariantach, bylebym omdlewała od rozkoszy "literackich". To tak jak z Pilchem, jak dla mnie facet ględzi o niczym, ale chylę czoła przed jego talentem językowym.
Actions
-
Rigel90
Jeśli chodzi o spotkanie - bardzo chętnie:) Natomiast z Biblionetką to w sumie taka głupia sprawa, bo napisałam "recenzję", która liczyła dwa zdania ( kontrowersyjne w dodatku), więc z oczywistych względów miała być opinią jedynie, ale tam była podwójna opcja: recenzja/opinia i nie dało się ich oddzielić. Może to i moja wina, bo dotychczas się nie udzielałam za bardzo, więc nie wiedziałam, co i jak. Oczywiście dostałam "tekst' do poprawy, ale nikt nie powiedział co jest nie tak, mimo że mail wyglądał na pisanego na żywca, nie generowanego. Ale już po prostu nie wytrzymałam. Bardzo dużo czasu spędzam na tym portalu i widzę jak piętnuje się osoby, które np. używają zbyt dużo obco brzmiących słów (bo puryzm językowy to chyba jakaś obsesja Biblio) a ja od takich dewiacji trzymam się z daleka, mało tego, kocham slangi, dziwaczne słowa, pomieszanie archaizów i neologizmami, anglicyzmy etc. i nie zamierzam się tego wypierać ani w Internecie, ani, tym bardziej, na studiach.
Actions
-
Rigel90
Nie mam pojęcia, pewnie, jak to ja, ja jak zwykle przesadzam, ale to u mnie normalne. Po prostu trafia mnie jak ktoś ogranicza w głupi sposób wolność, zwłaszcza wolność słowa, ale podczas mojej bytności nad morzem obnosiłam się dość z tym statusem i cała złość na Biblio mi przeszła:) A co tam u Ciebie? Wybierasz się może do Krakowa?
Actions
-
Rigel90
Jeśli chodzi o Anglię - lecę za kilka godzin. Jedziemy z koleżanką na tydzień, w celach turystycznych. Tam nie będzie zapewne dostępu do cywilizacji, dlatego już teraz pozdrawiam w swym niebieskim słynnym prochowcu ( może będzie kiedyś słynny, kto wie:p), gdyż podobno Cohen ukazywał się w nim w Londynie, z zimnego, mglistego miasta Tamizy:)
Actions
-
Rigel90
Masz rację, wielu ludzi narzeka na czasy, ale myślę, że w większości przypadków jest to takie tradycyjne "dawniej to młodzież była lepsza, rozbojów nie było, narkotyków nie było, seksu nie było", czyli generalnie "duby smalone", jak to trafnie nasz Wieszcz ujął. A ja narzekam, bo choć wiem, że te wszystkie rzeczy były, ale to chodzi o coś innego. Chyba bardziej nawet o klimat, wolność, którą nagle chcieli manifestować wszyscy nrazem, a nie każdy dla siebie, indywidualnie. Teraz przecież dziwaków nie brakuje, ale każdy jest INNY, każdy indywidualistą i nie chce aby kojarzyć go z jakąś grupą społeczną. Ja się z tym tylko połowicznie zgadam, bo choć samoświadomość cenię nade wszystko (dlatego np. nigdy nie zrozumiem religii Wschodu), to uważam, że nie można być tak całkiem na boku. Nawet outsiderzy muszą być w grupie "outsiderzy" a nie "jeden', "drugi", "trzeci"..., bo człowiek nie należy sam do siebie, choćby tego bardzo chciał.
Actions
-
Rigel90
Wiesz co, tak po wczorajszym naszym spotkaniu i smutnej wiadomości nie mogę jakoś znaleźć sobie miejsca. Najgorsze jest to, że ja tak głęboko czuję, że to nie są moje czasy. Powinnam była urodzić się wcześniej. Przecież ja się zachowuję, czuję, często ubieram ( wczoraj akurat ze zrozumiałych względów nie) jakbym zatrzymała się w czasie jakieś 50 lat temu. I to nie jest poza, a znam naprawdę sporo pozerów, którzy, jak mi się zdaje - zmuszają się do bycia kimś "poza czasem". A teraz muszę patrzeć jak resztki tamtej epoki porzemijają i każdy uważa to za coś naturalnego, że są inne czasy. Przecież to nie są moje czasy. Nawet kanon moich arcydzieł literackich wygląda mniej więcej jak ich: jak czytam Hessego, Heinleina, poetów amerykańskich - czuję dokładnie to co oni, nie odbieram ich jako czytelniczka z XXI wieku. I tęsknię za spontanicznymi manifestami na ulicach. I za Ameryką, tak, za nią chyba najbardziej. I podróżach autostopem na Wschód po niej...
Actions
-