Odtwarzanie przez Spotify Odtwarzanie przez YouTube
Przejdź do wideo YouTube

Ładowanie odtwarzacza...

Scrobblujesz ze Spotify?

Powiąż swoje konto Spotify ze swoim kontem Last.fm i scrobbluj wszystko czego słuchasz z aplikacji Spotify na każdym urządzeniu lub platformie.

Powiąż ze Spotify

Usuń
Usuń

As your browser speaks English, would you like to change your language to English? Or see other languages.

Dostępna jest nowa wersja Last.fm, aby wszystko działało poprawnie, przeładuj serwis.

Wiki

  • Data wydania

    24 maja 2004

  • Czas trwania

    10 utworów

„Lemuria” to z pewnością jeden z najwybitniejszych albumów zespołu, który to za jego pomocą ugruntował swoją pozycję najlepszego zespołu symfoniczno-metalowego na świecie. Teksty mają tutaj (jak zwykle w przypadku Therion) oparcie w mitologii i kultach religijnych (zwanych dzisiaj „pogańskimi”) przez co dla osób niezorientowanych w temacie będą zupełnie niezrozumiałe. Opowieść o Lemurii, oraz inne indiańskie i greckie mity stały się natchnieniem dla muzyków Therion przy nagrywaniu płyty, której tytuł wprost nawiązuje do nazwy legendarnego kontynentu. Klimat płyty jest pełen patosu i epickości. Czegoż innego jednak się spodziewać po zespole, który obrał taką, a nie inną taktykę wyrażania się poprzez muzykę? Mamy do czynienia z płytą, która ma zapewnić dla słuchacza swoistą muzyczną podróż po mitach. Z tego zadania grupa wywiązuje się rewelacyjnie. Mało tego! Słuchanie albumu w całości to czysta przyjemność. To jedna z niewielu płyt, które nie nudzą jako całość.

Pierwszy utwór "Typhon" wita nas naprawdę niezłym riffem, potem pojawiają się chóry. Niby wszystko wporządku. Utwór rozwija skrzydła, dochodzimy do refrenu i… słyszymy growle Christophera Johnssona!!! Przyznam szczerze, że naprawdę mnie to rozwaliło. Numer dzięki temu nabrał kopa, agresji, energii. Takiej jazdy Therion nie serwował już dawno. Warto wspomnieć również o słyszalnych elementach heavy metalowych. Jest tutaj dobra melodia, odpowiednia motoryka numeru i niezłe solo. "Typhon" przeleciał a ja już byłem kupiony. Kolejny "Uthark Runa" również nie pozostawił złudzeń. Numer jasno i wyraźnie nawiązuje do tego co Therion robił na "Theli". Pojawia się… Piotr Wawrzeniuk a pod koniec numeru Mats Leven. Szczególnie ten drugi wokalista okazał się dla mnie nie lada niespodzianką, zawsze uwielbiałem heavy metalowe zagrywki w Therion, zawsze świetnie słuchało mi się "The Wild Hunt" a na "Lemuria" Mats dostał naprawdę sporo rzeczy do zaśpiewania. Jakby tego było mało wspomniane klasyczne zagrywki pojawiają się praktycznie w każdym numerze. Poza tym Therion nadal pozostał sobą, mamy niesamowitą atmosferę, piękne chóry, niekiedy orientalne smaczki i symfoniczny rozmach. Wszystko to idealnie komponuje się z mocnym i dobrym riffem, niezłym solem, świetną melodią. Chwała dla Christophera Johnssona, który ten cały bigos potrafił uporządkować, rozplanować, idealnie ze sobą połączyć. Musiało go to kosztować sporo nieprzespanych nocy i wielkiego zaangażowania. Ręce same składają się do braw.

Wysłuchanie Lemurii utwierdza w przekonaniu, iż Christofer Johnsson i spółka wciąż świetnie potrafią realizować swoje pomysły. W twórczości Therion, co bardzo ważne, wciąż tkwi świeżość, nie ma miejsca na rutynę. Żaden miłośnik grupy nie powinien być zawiedziony Lemurią, a ci którzy do tej pory przechodzili obok dokonań Szwedów obojętnie być może zmienią zdanie…

Edytuj wiki

Nie chcesz oglądać reklam? Subskrybuj teraz

Podobne albumy

Features

API Calls