Odtwarzanie przez Spotify Odtwarzanie przez YouTube
Przejdź do wideo YouTube

Ładowanie odtwarzacza...

Scrobblujesz ze Spotify?

Powiąż swoje konto Spotify ze swoim kontem Last.fm i scrobbluj wszystko czego słuchasz z aplikacji Spotify na każdym urządzeniu lub platformie.

Powiąż ze Spotify

Usuń
Usuń

As your browser speaks English, would you like to change your language to English? Or see other languages.

Dostępna jest nowa wersja Last.fm, aby wszystko działało poprawnie, przeładuj serwis.

Wiki

  • Data wydania

    10 października 2011

  • Czas trwania

    13 utworów

COOL KIDS OF DEATH - "Plan ewakuacji"
MAREK FALL 9 paź 11 12:17 OnetMuzyka
"Chłopcy są nieznośni, chłopcy są uroczy" - tak rozpoczynał się ich legendarny debiut. Dziesięć lat później CKOD są zdecydowanie bardziej uroczy niż nieznośni. Łódzki zespół na artystycznych bezdrożach odbija światło minionej sławy melodyjnym przeciętniactwem.
Cool Kids of Death - "Plan ewakuacji"Foto: Onet
Cool Kids of Death - "Plan ewakuacji"

Dekada minęła, jak jeden dzień. Nie ma sensu wracać do pierwszej płyty Cool Kids Of Death, "Generacji Nic" i tego całego zamieszania, które zajmowało nas w 2001 roku. Choć pozwolę sobie tylko napomknąć, że po raz pierwszy od bardzo dawna przesłuchałem ten album i nadal robi ogromne wrażenie. Podobnież "Cool Kids Of Death 2" naspeedowane punkiem, śmiercią, rewolucją i fantastyczną ironią. Piach w tryby genialnie funkcjonującej maszyny dostał się w 2006 roku i już dało się wyczuć, że grupie kończy się termin przydatności do spożycia, co dobitnie dało o sobie znać przy okazji płyty "Afterparty". Bo alkohol zwietrzał, a radiowy przebój już się zrobił nudny. Drugi raz w karierze Cool Kids Of Death musieli zrobić sobie format dysków.

REKLAMA

W nowe dziesięciolecie wchodzą więc z "Planem Ewakuacji". Zamiast podkręcać wzmacniacze i skandować "Jestem k***ą na telefon, która wyrwie Ci serce", dają indie-popowy materiał ze śpiewającym Ostrowskim, filuternymi syntezatorami, dużą przestrzenią na gitarach i niemal biesiadnymi bassline'ami.

O tym, co będzie się tu wyprawiać informują subtelnym prowadzeniem gitary akustycznej już w "Intrze" . I jest to najbardziej lekka porcja muzyki, jaką dotychczas nagrali. Następny utwór, "Chrystus" mógłby w zasadzie trafić na każdy poprzedni krążek grupy, ale od "Karaibskiego" w górę (poza paroma wyjątkami ) czuć, że CKOD idą na przebój. Niezbyt głośno i niezbyt szybko, za to z bardzo zróżnicowanym i nasyconym soundem, mnóstwem elektroniki, szerokim wachlarzem gitarowych brzmień, masą niuansów… i parciem na mityczny refren. Koncepcję udaje im się zrealizować tylko w tym sensie, że nagrali materiał, który jest totalnie nieinwazyjny i neutralny, lecz przebojowości jest tu jak na lekarstwo. Na domiar złego "Plan Ewakuacji" chwilami jest tak przewidywalny i powtarzalny, że słuchając ma się wrażenie, jakby czytało się w myślach.

Te same zarzuty wypada postawić warstwie ideologicznej, , choć tu także trafiają się pozytywne wyjątki. Konkretny jest "Chrystus" - opowieśc bazująca na krótkometrażowym filmie o figurce Jezusa, która "jeździła" na desce. Perfekcyjnie celnie i zwięźle udaje się dissować pielęgnacje imidżu w "Karaibskim" ( "Jak na kogoś komu jest tak źle, wyglądasz całkiem dobrze"). Ale po co tyle babrania się w przeszłości? Taka "Biała Flaga" to przecież koncepcyjna kopia "Ministerstwa Propagandy". "Na kredyt" odstręcza ieologizowaniem na poziomie licealisty czytającego "Krytykę Polityczną". Kiedy Ostrowski śpiewa w "Złych rzeczach" - "Złożyłem z kilku gorszych chwil, mój własny reklamowy film" brzmi to wręcz karykaturalnie. Dokładnie tak samo, jak podkreślanie swojego zdystansowania, ironii i eskapizmu ("Plan ewakuacji", "Wiemy wszystko") oraz wypisywanie "Nie mam nic do powiedzenia" na sztandarach. Tani trik.

CKOD mieli najwyraźniej koncepcję pogodzenia lekkiego, łatwego i przyjemnego grania z ukłonami w stronę oddanych fanów. Osiągnięty efekt wstydu im nie przynosi, ale to zdecydowanie za mało, jak na zespół, który miał nas prowadzić na barykady (choćby artystyczne). Nie wydaje mi się, żeby stanie się rodzimym odpowiednikiem Hard-Fi było dla "Coolek" spełnieniem marzeń.

Edytuj wiki

Nie chcesz oglądać reklam? Subskrybuj teraz

Podobne albumy

Features

API Calls