Playing via Spotify Playing via YouTube
Skip to YouTube video

Loading player…

Scrobble from Spotify?

Connect your Spotify account to your Last.fm account and scrobble everything you listen to, from any Spotify app on any device or platform.

Connect to Spotify

Dismiss

A new version of Last.fm is available, to keep everything running smoothly, please reload the site.

Wiki

DANCE LIKE DYNAMITE – THIS FUNERAL IS SOLD OUT
DANCE LIKE DYNAMITE OPOWIADAJĄ O WYDANYM W UBIEGŁYM ROKU ALBUMIE THIS FUNERAL IS SOLD OUT. STOI ZA NIM DUŻO SMUTKU, ŻALU I NEGATYWNYCH WSPOMNIEŃ. O PŁYCIE OPOWIADA WOKALISTA KRZYSZTOF SADOWSKI.
Szczerość. W emocjach, w myślach i wyrażających je słowach. Miłość. Najszczersza miłość do takich melodii, tych brzmień, tego typu dźwięków. To najzwięźlejszy opis płyty This Funeral Is Sold Out – patrząc z mojej strony – autora tekstów, sporej części muzyki i producenta. Wiedziałem, że to ma być smutny, przygnębiający i załamujący album, bo takie były ostatnie lata mego życia i tylko takie paskudztwa lęgły się we mnie. Cel został osiągnięty.

„DESTRUCTION TIME CONSTRUCTION TIME”
Pomimo tego, że to pierwszy utwór na płycie, został ukończony jako jeden z ostatnich, ale z myślą o tym, żeby właśnie otwierał płytę. Początkowo kończyło go monotonne, mantrowe outro na gitarze i basie, ale czułem, że jest tu za mało smutku i że to wiolonczela będzie ostatnią brzytwą ratunku. Znam na szczęście prześliczną, naprawdę, wiolonczelistkę Agnieszkę Duszyńską, która już raz przepięknie zagrała na naszej debiutanckiej epce i tu ponownie znalazła dokładnie te dźwięki, które ja słyszałem w swojej głowie. Jest to dowód na to, że jeśli klasycznie wykształcony muzyk zna, a wręcz bardzo lubi Fields Of The Nephilim i nie potrzebuje partytury, żeby cokolwiek zagrać, to tylko lepiej dla wszystkich.

Tekst jest trochę łopatologiczny, może dlatego, że jest autobiograficzny w sposób dość dosłowny, ale mam nadzieję, że przez to bardziej zrozumiały.

„RADIO DESPERATION”
Główne motywy – zwrotkę plus refren – wymyślił oraz zagrał na basie i gitarze Piotr Pawłowski. Przyznam szczerze, a teraz jest do tego idealny moment, że byłem tymi motywami lekko rozczarowany. Wydawały mi się nieszczególne, za proste, może zbyt oczywiste. A potem napisałem tekst i wymyśliłem wokal i dopiero wtedy poczułem siłę i groove tej linii basu. Cały aranż, konstrukcję utworu oraz klawisze i bębny Simmons ogarnął człowiek, który współtworzył ze mną DLD, ale z przyczyn życiowo-bytowych wyemigrował do Brexitlandu – mówię o Mariuszu Noskowiaku. Przepiękny saksofon przyprawiający o dreszcze w porywach do drgawek zagrał wybitny jazzman i absolutnie genialny gość – Irek Wojtczak. Irek wszedł do pomieszczenia z mikrofonem, posłuchał jeden jedyny raz tej piosenki i zagrał jeden jedyny raz. On grał, a my z Piotrem Pawłowskim i realizatorem Wojtkiem Noskowiakiem staliśmy w drugim pomieszczeniu i zbieraliśmy nasze rozjebane na kawałki serca z podłogi. Irek wysadził nas w powietrze, potem jeszcze pociął na kawałki, a na koniec spalił tym, co zagrał na swoim saksofonie. Naprawdę będę pamiętał do końca życia ten moment. Staliśmy i baliśmy się na siebie spojrzeć, a potem wszyscy mieliśmy dziwnie wilgotne oczy… A Irek skończył, wszedł do nas i niewinnie i turboskromnie zapytał: „I jak, Braciszku? Może być?”

„EROTIC INTELLIGENCE”
To był zdecydowanie mój najmniej ulubiony utwór na całej płycie. Na szczęście w końcu nauczyłem się trzymać pysk i zachowałem wszystkie swoje super mądrości typu: za wesoły, zbyt – przepraszam za wyrażenie – indierockowy, dla siebie samego. Gdy zaczęliśmy grać go na żywo zrozumiałem, że to po prostu rockowy numer, a przy okazji koncertowy rozrusznik. Pani z Radia Kraków powiedziała, że to najbardziej clashowy utwór od wielu lat. Nie mógłbym sobie wyobrazić większego komplementu, a myślę, że i koledzy z zespołu nie czują się tym porównaniem sponiewierani.

„NOTHING LEFT BUT NOTHING”
To miał być mroczny rockowy numer z motorycznym basem, transową żywą perkusją i hipnotycznym wokalem. Takie demo zrobiłem w moim macbooku. Z zamiarów nie wyszło zupełnie nic i prędzej można tu usłyszeć Duran Duran z lat dziewięćdziesiątych skrzyżowane ze Skinny Puppy. Na żywo gramy to całkowicie inaczej, bez jednego dźwięku z laptopa i można to nazwać totalną improwizacją.

„NO ONE KNOWS I USED TO USE YOU”
Tekst napisałem prawie w całości w moim najukochańszym pubie na świecie – Lugosi’s w mieście Haarlem w Holandii. Utwór oryginalnie miał zupełnie inną drugą część, był to – ni mniej ni więcej – klasyczny thrash metal i to zarówno w sposobie śpiewania, grania całego zespołu, jak i tempa utworu itd. Coś mi jednak odkliknęło w głowie i gdzieś w zakamarkach mózgu pojawił się zgruzowany bas ze smyczkami i tak też się stało.

„HAVE A NICE DEATH”
Matka moja Lidia już od miesiąca była w śpiączce na oddziale szpitala, z którego wychodzi się jedynie przez kaplicę. Piłem już wtedy całkowicie bez umiaru. Do tego stopnia, że już zrezygnowałem z jeżdżenia autem do szpitala na codzienny godzinny monolog ze śpiącym i jeździłem taksówką albo jechał ze mną kumpel. Którejś nocy obudziłem się i miałem ten tytuł w głowie. Zapisałem, gdyż zawsze przy łóżku trzymam notes, ołówek i oldschoolowy dyktafon na minikasety. W ten sposób sporo pomysłów ocaliłem od wiecznego zapomnienia. Tak było i tym razem. Tytuł zapisałem, Matka moja Lidia niebawem odeszła na zawsze. Piłem już wtedy jeszcze bardziej niż całkowicie bez umiaru. I wtedy pewnego słonecznego dnia usiadłem i napisałem tekst od początku do końca. Numer trochę w stylu psychobilly już był zarejestrowany w podstawowej postaci, dosłownie parę dni później połączyłem go z tekstem w studiu. Szukałem harmonijkarza, żeby dołożył kilka dźwięków, ale w Sopocie zdecydowanie łatwiej znaleźć dealera narkotyków, więc dograłem własnoręcznie brakujące 3 dźwięki, ale na – uwaga – akordeonie.

„TEMPT ME /I WOKE UP CRYING”
Tradycyjnie Piotr Pawłowski nagrał 2-3 motywy na basie. On tak ma. Przychodzi i gra. I jeżeli realizator nie jest idiotą – a nasz zdecydowanie nie jest – to wie, że trzeba po prostu najlepiej jak się da zarejestrować, co artysta chce wyrazić i nie pierdolić nic o brzmieniach, efektach i nie zadawać żadnych kretyńsko-technicznych pytań, bo życie stygnie. Oczywiście byłem w studiu również ja i gdy to usłyszałem – od razu wiedziałem, jaki to będzie utwór, To mój najukochańszy utwór na całej płycie. I tak naprawdę jest to chyba 1:1 z tym, co Piotr zagrał. I cała konstrukcja utworu powstała w chwili nagrania tego kręgosłupowego basu. Dograłem ekstremalnie ascetyczne pianinko na wstępie i berlin schoolowe klawisze. I powstał zupełnie nie zamierzenie numer w stylu zespołu, który ukształtował mnie całego, czyli Ultravox. Brakowało sześciu strun, a był to moment, w którym stwierdziłem, że nie mam już siły i czasu czekać, aż nasz niedoszły gitarzysta, a zajebisty gość i świetny muzyk przeczyta maile, smsy i co tam, kurwa, jeszcze i przyjedzie coś nagrać. Wiem, że miał brutalne zmiany w życiu, ale ja też je miałem, a chodziło o coś, co wyniknie z tych zmian, więc koniec tych wynurzeń. I właśnie wtedy po prostu pojawił się Tomasz Snake Kamiński. W kryminalnych filmach nazywa się to przełomem w sprawie. Przyjechał, zanurzył się w tej muzyce i zagrał, kurwa tak, że tylko przedłużaliśmy kolejny utwór i: „Snejku, kurwa, graj, graj jeszcze, graj więcej…”. A on grał, nie na życzenie, nie na zamówienie, tylko sam z siebie. Jakież to, kurwa, było piękne!

„HANDSOME CORPSES”
To bas, który Piotr przesłał mi jako pierwszy, zdaje się, lub jeden z pierwszych. Miał inne tempo, inaczej nakurwiały demo bębny, ale zainfekował mnie ten numer, choć wiedziałem, że sugerowana perkusja gra dokładnie odwrotnie niż trzeba. I tak to się potoczyło. To był taki piękny moment, w którym po prostu pisałem tekst dosłownie od początku do końca, opierając się jedynie na tytule zapisanym kiedyś w notesiku mym. Gdybyśmy mieli lub mogli nagrać dwupłytowy lub nawet trzypłytowy album, to był ten moment, w którym osiągnęliśmy apogeum płodności. Wszystko się sklejało. Nikt niczego nie szukał. Żadnej straty. Każdy pomysł był trafiony i nikt nie miał żadnych ciągot, żeby może jeszcze sprawdzić jakieś inny wzmacniacz, inną gitarę, inny przester. Nie. To i nikt nawet nie sugerował czegoś innego. W życiu czegoś takiego nie przeżyłem.

„ZDRADA”
Przerażająca jest każda zbiorowa histeria, powstająca po śmierci zmarłego artysty muzyka. I ta bezduszna epidemia tribjutów, wznowień z bonusami, reedycji, publikacji niepublikowanych nagrań, jakie artysta po sobie zostawił.
Dlatego mamy wewnętrzną potrzebę zaznaczyć, że „Zdradę” nagraliśmy w lipcu 2017 roku. Płyta This Funeral Is Sold Out zawierająca ten utwór ukazała się wiosną 2018, a zdjęcia do wideo zrobiliśmy w „Wielką” majówkę.
Kora zmarła 28 lipca 2018 roku i był to trzeci dzień montażu tegoż wideo, a teasery były już od kilku tygodni dostępne w sieci…
Jest coś magicznego i tragicznego zarazem w historii tego coveru. Mówimy o tym wyraźnie, bo chcemy odciąć się zdecydowanie od nadchodzącej fali pośmiertnej popularności, choć i tak pewnie będziemy posądzeni o jej wywoływanie. Bardzo chcieliśmy, żeby artystka usłyszała naszą wersję jeszcze w tym, tzw. doczesnym życiu, ale Wszechświatowa Inteligencja podjęła inną decyzję. Tak. To jest hołd złożony zespołowi Maanam i Korze – artystce niezwykłej, nieprzejednanej i totalnej. Hołd, niestety, pośmiertny.

Edit this wiki

Don't want to see ads? Subscribe now

API Calls