Playing via Spotify Playing via YouTube
Skip to YouTube video

Loading player…

Scrobble from Spotify?

Connect your Spotify account to your Last.fm account and scrobble everything you listen to, from any Spotify app on any device or platform.

Connect to Spotify

Dismiss

A new version of Last.fm is available, to keep everything running smoothly, please reload the site.

Lyrics

No trudno, wkońcu przyszło konsekwencje ponieść
W oczach nie stały mi łzy, gdy psy skuwały mi dłonie
O tobie? Nigdy nie myślałem jak o żonie
Pozwól, że ci to wyjaśnię stojąc przy mikrofonie
Myślałaś, że to koniec, dziś pokażę ci z bliska
Brudne klimaty, dziewczyny do towarzystwa
Na początku było nie źle, później sam już nie wiem
Chore emocje, ciągłe pretensje do siebie
Przyznam, że cię zdradzałem, lecz oszczędzę detali
Gdybym wyznał ci z kim świat by ci się zawalił
Kurwa miało być pięknie, ale plan nie wypalił
Było źle, z czasem byśmy się pozabijali
Teraz pewnie zapalisz, ale nic to nie zmienia
Jestem zły, to potwierdzi każdy akt oskarżenia
Mówię ci do widzenia, lecz jak zawsze nie klękam
Jeśli chcesz się wypłakać, nie licz już na mój rękaw

Skłócony z życiem, nie ma tu co kryć
Dowodem tego blizny, które noszę aż po dziś
Mówię za siebie, nie słucham własnych lęków
Choć czasem czuję się jakbym szedł przez życie po ciemku

Lyrics continue below...

Don't want to see ads? Upgrade Now

Szczęśliwe życie, wszystko chuja warte
Już zbyt wiele razy los pokazał mi czerwoną kartkę
Wciąż idę tędy, pierdolę wasze względy
Przykro mi, lecz jestem z tych, którzy popełniają błędy
Wokół znajome gęby i pierdolone psy
Ten, kto daje za wygraną po prostu wypada z gry
To nie są żarty, wciąż spłacam swoje długi
Ktoś ma szczęście przez fart, należę do tych drugich
To, że patrzysz na mnie krzywo jakoś przeboleję
Wiem, że dla niektórych jestem tylko pieprzonym złodziejem
Nie wezmę kurwy za rękę i nie pójdę na spacer
Jak przystało na alkoholika, budziłem się z kacem
Czy przyszedłeś mnie pożegnać? Pozwolisz, że spytam
Gdybym wtedy jednak podzielił los Magika
Tamta płyta to historia, teraz jeszcze mocniej
Piszę słowa, za którymi stoją prawdziwe emocje

Skłócony z życiem, nie ma tu, co kryć
Dowodem tego blizny, które noszę aż po dziś
Mówię za siebie, nie słucham własnych lęków
Choć czasem czuję się jakbym szedł przez życie po ciemku

Dzisiaj twój spokój może paść moim łupem
Nawija Chada, ten typ, co miał być trupem
Ty to masz tupet, jesteś zwykła suka
Co nosi cechy tych pań bez kręgosłupa
Jak siedziałem w ciupie, to mi nie wysłałeś nawet karty
Teraz pytasz o zdrowie, to chyba jakieś żarty
Nie to żebym się martwił, nie pójdę na kompromis
Ja naprawdę nie życzę sobie, byś do mnie dzwonił
Pewnie chciałbyś cos nagrać, lepiej kurwa zapomnij
Czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii
Już nie boję się śmierci, ale nie chcę umierać
Nie zawaham się zwrócić z prośbą do przyjaciela
Teraz bez obaw w sercu, cały czas tam gdzie prawda
Znów przedstawiam ci własne życie w najgorszych barwach
Kurwy skaczą do gardła i szykują mi stryczek
Mam tu ludzi takich jak ty, na których liczę

Writer(s): fabster

Don't want to see ads? Upgrade Now

Similar Tracks

Features

API Calls