Journal

  • No i cóż, że ze Szwecji...

    20 Apr 2011, 10:48 by Litoslav

    Co ma wspólnego hip-hop z Coca Colą, emigrantami z Polski i Jezusem Chrystusem? Jest wszędzie.

    Może to, co teraz napiszę to czysty banał - a pisanie jakichkolwiek banałów w przypadku tego zespołu i tej płyty jest sporym nietaktem - ale niestety trzeba to zrobić. Hip-hop jest wszędzie. Żeby go zasmakować nie trzeba od razu lecieć za Atlantyk, do Nowego Jorku. Coś z hip-hopu znalazłoby się zapewne i w Angoli, i w Korei Północnej, i na jakiejś zapomnianej wyspie gdzieś na Pacyfiku. W końcu, nawet na zabitej wiosce jest do rapu dostęp. Nikogo więc już nie powinno dziwić, że i w Szwecji rapują. Ba, że rapują na tyle dobrze, że bez jakiegokolwiek zająknięcia mówi się o Szwedach jako o ścisłej, europejskiej czołówce. Wiadomo, że nie o wszystkich Szwedach. Ale o tej czwórce z Looptroop Rockers już jak najbardziej.

    No właśnie, znów jest ich czterech. W pracach nad poprzednim albumem - "Good Things" - właściwie nie uczestniczył Cosmic. Zrobił sobie urlop. …