Journal

  • Duh!

    1 Dec 2010, 10:24 by autumnsphere

    Sat 20 Nov – Anathema, Petter Carlsen

    Such a moment of clarity.
    Suddenly I see everything through the lucid winter air. All pain is gone. Everything is SO SIMPLE, how come I didn’t see it before? Yes, that’s exactly what it is: a slight shift in perspective, a subtle, intangible sparkle in perception.

    We are all made of love.

    We’ve just lost the key. The key to awareness of our substance. That’s what we’ve been searching for, it’s already there..... There’s nothing to look for, nothing to seek, it’s there. And it’s going to be there all the time, forevermore......

    If the doors of perception were cleansed, every thing would appear to man as it is, infinite.

    We are all made of stars. Universes within us. There are so many gateways to this infinity, we just need to reach out and open the doors. There are keys that work instantly – touching a soulmate, holding you child, being present.
    Nature.
    Music.
    Silence.
    “Death”.
    This is our natural state.

    Why have we been missing something that’s been there all along?
  • Anathema, Anneke van Giersbergen i Petter Carlsen (03.10.10) – relacja

    5 Oct 2010, 21:47 by macbeth_goth

    Nie 3 X – Anathema

    and it feels like i'm flying...

    Data: 3 października 2010
    Start imprezy: 20.00
    Miejsce: klub Proxima
    Wydarzenie: koncert Pettera Carlsena, Anneke van Giersbergen i Anathemy

    Trochę senna niedziela (jak to niedziele zwykły mieć w zwyczaju) oraz natłok pracy w dniu kolejnym wcale nie przeszkodziły w stawieniu się u podnóża schodów prowadzących do Proximy. A w środku pierwsza niespodzianka – potok ludzi. Kolejka do szatni, kolejka do baru – ok., swoje odstałem i dalej pod scenę. A tam już tylko stopniowo gęstniejący tłum, rosnąca temperatura i oczekiwanie.

    Petter Carlsen – rzadko zdarza mi się wybrać na koncert bez wcześniejszego zapoznania się z suportem. Tym razem pozwoliłem sobie na takie zachowanie, dlatego też postawa Pettera bardzo korzystnie mnie zaskoczyła. Pojawiły się zarzuty, że materiał zaprezentowany na scenie przez młodego Norwega jest zbyt monotonny i senny. Może i tak, ale mi ten rodzaj melancholii jak najbardziej odpowiada. Zwłaszcza na jesiennie wieczory. …