Nie lubię jak nagle zmieniają miejsce koncertu. Nie dlatego, że tak się przyzwyczajam do pierwszego, ale dlatego, że z moją orientacją w terenie wolę mieć czas na znalezienie dokładnych informacji co, jak i gdzie. Poczułam się trochę niepewnie wysiadając w dość opustoszałej okolicy pl. Na Rozdrożu, ale teraz, kiedy jest już jasno droga wydaje mi się banalnie prosta ;)
Centrum Sztuki Współczesnej dysponuje bardzo ładną salą, chociaż siedzenie na podłodze było trochę niewygodne. Nic nie poradzę na to, że przypomniały mi się szkolne apele w sali gimnastycznej.
Ólafur Arnalds z zespołem wszedł na scenę z 15 minutowym opóźnieniem, o którym jednak wiedziałam, więc spokojnie wygniatałam sobie miejsce na podłodze.
Ólafur od pierwszej chwili przeniósł mnie do innego świata. Emocje, które podaje w swojej muzyce są obrane z twardej otoczki, która zazwyczaj towarzyszy im w życiu. To tak jakby od razu znaleźć się w ich środku, kiedy nie jest się niczym od nich oddzielonym. To piękne, niesamowite uczucie.
…