• Riot Grrrl Online: Major Updates!

    23 May 2008, 19:13 by grrrlriot

    Hello everyone! :) Don't worry, This group doesn't send out many PM's. If you have no interest in this PM, just delete it. Thanks! Here are a few Riot Grrrl Online updates:

    Nam has made me an administrator of the FREE email address service that he is offering at http://www.riotgrrrl.co.uk/ If you would like to have a FREE email account, please go to the website and click 'sign up'. If you want me to create an account for you, send me an email: grrrlsvomitcandy@hotmail.com?subject=riotgrrrlemail with the following information: first name, last name, and username. You will have a temporary password that you can change after you login. (If you do not want to use your real first or last name, that is ok, you can still make an email account.)

    The Riot Grrrl Online website is back up and running...FINALLY! After a few months of being offline/not working properly, The website is running properly. Check it out and feel free to register on the website, it's free to register. If you want me to register you on the website, I will need the following information from you: username, password, country you live in, and email address. I would be glad to register you, Just send me an email with that information. grrrlsvomitcandy@hotmail.com?subject=rgomembers is my email address. OR If you would send me the following information: username, country you live in, and email address, I can give you a password myself and you can change the password if you don't like it.

    Riot Grrrl Online Social Network Community
    Feel free to join and/or invite your friends to the above social network. It's sorta like myspace, but better. Meet other riot grrrls from all over the world or from your country! The social network is always up and running.
    The network is quite active with 190 something members already! You can make a profile for yourself, your zine, your band, your organization, etc. on the social network. Updated daily!

    Riot Grrrl Online Blog
    Feel free to contribute to the blog by clicking on the "Contribute" page or the "Ideas" page or by reading the "Hello World" blog entry, which is the first post in the blog. Also, Feel free to comment on the blog above by commenting on posts on the blog. It's a riot grrrl and feminism blog. It does NOT have any posts about the Riot Grrrl Online website. Updated daily!

    Riot Grrrl Online Forum is the home of the new forum.

    http://www.blogcatalog.com/user/grrrlriot
    http://www.mybloglog.com/buzz/members/grrrlriot
    [url=http://twitter.com/grrrlriot">http://twitter.com/grrrlriot
    [url=http://my.care2.com/grrrlriot">http://my.care2.com/grrrlriot
    http://profiles.takingitglobal.org/grrrlriot
  • New and nature group!

    20 Feb 2008, 19:43 by Conde_Maquina

    Today I open a new group called http://www.lastfm.es/group/Nature+and+conserve+methods/connections for the people who love the nature, and everything what have in it, I wait for comments and new opinions! ;)
  • Podsumowanie Roku 2007

    27 Dec 2007, 10:38 by rajmund69

    Znów minął rok i znów nadszedł 27 grudnia. Tradycyjnie, nadeszła pora dokonania podsumowania całego roku muzycznego 2007 - trzeba przyznać, że bardzo udanego. Tym razem trochę inaczej. I jeszcze subiektywniej niż zwykle. Let the Mortal Kombat begin!


    The Best Of The Best Of 2007
    1. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet
    Bez zbędnego gadania: najlepsza płyta Porków i zarazem najlepsza płyta tego roku. Pozamiatała mną kompletnie, zwłaszcza gdy zaczęło się zamiatać w moim życiu. Mimo, iż ostatni raz słuchałem jej jakieś cztery miesiące temu i w sumie nie jestem pewien, czy jeszcze kiedyś jej posłucham, na pewno zasługuje na szczyt tego rankingu. /moja recenzja/

    2. NOT - NOT
    Udany powrót jednej z ciekawszych kapel w okolicy. Dwóch panów z Cool Kids Of Death, jeden pan z Agressiva 69 i jeden z Hedone - czyli reprezentacja moich ulubionych polskich zespołów. Krążek wypełniony przebojami, przemyślany, ze świetnymi, zgrabnymi tekstami i po prostu uzależniający. W takich chwilach żałuję, że last.fm nie podlicza mojego odtwarzacza MP3, bo charty na pewno by jasno podkreśliły, że był to zdecydowanie najczęściej przeze mnie słuchany krążek tego roku. /moja recenzja/

    3. 1984 - 4891
    O ile NOT to w zasadzie "tylko" miłe dla ucha piosenki, tak tutaj mamy do czynienia też z przekazem i bardziej przemyślanym konceptem. I ponownie Robert Tuta w składzie. Świetny powrót legendy polskiej zimnej fali i zarazem doskonały, rodzący wielkie nadzieje na przyszłość, debiut labela płytowego Love Industry, założonego przez Macieja Werka z Hedone. /moja recenzja/

    4. The Threshold Houseboys Choir - Form Grows Rampant
    Nowy Coil. A w zasadzie to nie Coil, bo Peter Christopherson rozpoczął w Tajlandii zupełnie nowy rozdział w swojej twórczości. Wiadomo - inny, ale również urzekający i niepokojący. Po prostu piękny. Doskonała płyta do słuchania wyobraźnią. /moja recenzja/

    5. Black Light Burns - Cruel Melody
    Wydawałoby się, że to tylko ex-gitarzysta shitowego Limp Bizkit, a proszę - jaką fajną płytę nagrał. Nie mamy Filtera, nie mamy Stabbing Westward, cóż teraz fani industrial rocka będą mieli teraz Black Light Burns. Kolejna uzależniająca płyta, miejsce drugie jeśli chodzi o rotację. /moja recenzja/

    6. The Birthday Massacre - Walking With Strangers
    Nie ukrywam - spodziewałem się więcej.. Jednak to, co dostałem, również ma genialne momenty, więc powstrzymam się od narzekania. To w dalszym ciągu electropop w gotyckiej otoczce z najwyższej półki. /moja recenzja/

    7. Daimonion - Daimonion
    Debiut i od razu nadzieja - wreszcie Polska doczekała się porządnej goth rockowej kapeli. Nie jakieś pitu-pitu z córką grabarza na wokalu, tylko solidna odpowiedź na Fields of the Nephilim. Chcę więcej! /moja recenzja/

    8. Duran Duran - Red Carpet Massacre
    Komercha, dicho, uwstecznienie, do tego nagrane z Justin Timberlakem i Timbalandem. Ale co z tego? W ostatnim kwartale tego roku nie mieli sobie równych w częstotliwości granych przeze mnie płyt. /moja recenzja/

    9. Danzig - The Lost Tracks Of Danzig
    Zdaje się, że następcy Circle of Snakes szybko się nie doczekamy, ale na szczęście Glenn postanowił zajrzeć do swojego archiwum i wyszperać najciekawsze utwory z lat swojej świetności. W efekcie dostajemy składankę ([prywata]a konkretnie ja dostałem na osiemnastkę :P dziękuva raz jeszcze :) [/prywata]), którą bez bólu można postawić obok Danzig III: How the Gods Kill i Danzig II: Lucifuge. Podobno Danzig ma takich skarbów dużo więcej.. :>

    10. Saul Williams - The Inevitable Rise And Liberation Of Niggytardust!
    Bardzo ciekawy industrial rap. Wyprodukowany i współkomponowany przez Trent Reznora. Zdecydowanie najlepszy krążek w tym roku, którego creditsy zdobi jego nazwisko. Podejście do tematu tak oryginalne, że podoba się nawet mi - człowiekowi, który za hiphopem w żadnym wypadku nie przepada. No to co - when I say niggy, you say nothin'.. /moja recenzja/

    + dogrywka:
    HIM - Venus Doom: nieoczekiwanie ambitny i dalej przebojowy album /moja recenzja/
    Agressiva 69 - Out: wzorcowe wydawnictwo z remixami, uzupełnione miłymi coverami /moja recenzja/
    Einstürzende Neubauten - Alles Wieder Offen: niemiecka melancholia w najlepszym wydaniu
    Roman Kostrzewski - Woda: łagodniejsze, bardzo ciekawe, nowe oblicze pierwszego polskiego satanisty /moja recenzja/
    Electric Six - I Shall Exterminate Everything Around Me That Restricts Me From Being The Master: powrót do formy mistrzów jajcarskiego rocka /moja recenzja/



    The Dark Side Of 2007
    1. Nine Inch Nails - Year Zero
    Dwa lata temu w tym miejscu znalazło się With Teeth - Year Zero ostatecznie przekonało mnie, że niesłusznie. Może i ten krążek ma ciekawy koncept. Może i jest na nim kilka fajnych utworów (bo jest). Może brzmi świetnie (bo każdy krążek NIN tak brzmi). Ale kurczę.. To nie ten Reznor już. Zabrakło miejsca dla uczuć, wypełniło je upolitycznienie i schematyczność kompozycji. Źle się dzieje.. /moja recenzja/

    2. Nine Inch Nails - Y34RZ3R0R3M1X3D
    A ten krążek z remixami jest jeszcze gorszy. Skądinąd fajne kawałki z Year Zero przerobiono tutaj - niestety, w zdecydowanej większości - na modłę dresiarskiego, bezmyślnego dicho. O ile oryginalne Year Zero rani mą duszę, ten album rani me uszy. /moja recenzja/

    3. Marilyn Manson - Eat Me, Drink Me
    Śmiech i żal. Tyle zostało z niegdyś tak wymyślnie kreowanej otoczki wokół Briana Warnera. Na dodatek muzycznie też jest cały czas do tyłu. Tak jak napisałem w recenzji tego krążka - obawiam się, że Marilyn Manson nie ma już nic ciekawego do powiedzenia. /moja recenzja/

    4. Paradise Lost - In Requiem
    Ostateczny obraz wielkiego niezdecydowania członków zespołu. Z jednej strony cały czas chcą wracać do metalowej przeszłości (co nawet im się momentami wreszcie udało), z drugiej - nie mogą uwolnić się od elektroniki z okresu Host. A brakuje im odwagi, aby iść dalej tą drogą. Szkoda.. /moja recenzja/

    5. Type O Negative - Dead Again
    Nie wiem, wszędzie czytam same pozytywne opinie na temat tego krążka, tymczasem jest on jeszcze gorszy od Life Is Killing Me. Nudny, wymęczony, bez pomysłu. Gdzie klimat z Bloody Kisses? Gdzie przebojowość October Rust? Może chociaż dół z World Coming Down? Niestety, nic z tych rzeczy.

    6. Puscifer - V is for Vagina
    Jedno wielkie jajo sobie z nas pan Keenan zrobił. Po kawałkach, które wypłynęły na soundtrakach do Piły i Underworlda zapowiadał się bardzo sympatyczny, industrialny projekt. A wyszła wiązanka potwornie nudnych, smędzących, wyjęczanych utworów, których w dużej mierze po prostu nie da się słuchać. Żenua. /moja recenzja/

    7. Skinny Puppy - Mythmaker
    Jak by na The Greater Wrong of the Right nie psioczyć, na tamtym krążku chociaż były przeboje. Miło się go słuchało. Na Mythmakerze nie ma nawet tego. Nie wspominając już o braku chociażby cienia dawnej świetności. Kolejna legenda sięgnęła dna..

    8. Dave Gahan - Hourglass
    Jest już lepiej niż na Paper Monsters, ale w sumie ciężko by było nagrać coś gorszego. Jeden genialny kawałek, ze trzy niezłe, a reszta to znów doskonały akompaniament do niekontrolowanego zapadnięcia w sen. Się weź Gahan za nowy krążek Depechów, a nie smęty takie.. /moja recenzja/

    9. Ade Fenton - Artificial Perfect
    Mrok z tyłka Szatana. Ale zaledwie w czterech kawałkach - tych z Gary Numanem. Reszta niestety mocno rozczarowuje. Słucha się nawet miło, ale nie da się ukryć, że od producenta płyty Jagged oczekiwałem czegoś ponad przeciętną. /moja recenzja/

    10. Emigrate - Emigrate
    W sumie wyszedł taki Rammstein po angielsku. Z mniejszą ilością elektroniki i przebojowości. Nie jest tak źle - po prostu nijako.



    A na co czekamy w 2008? Przede wszystkim chyba na nowego Filtera. Wreszcie oficjalnie potwierdzonego - z Wesem Borlandem, Joshem Freesem i Johnem 5 na pokładzie. Czuję w kościach, że będzie dobrze. Jak co roku wpisuję tutaj też nową płytę Hedone - może wreszcie się ruszą z tym nowym, ostrzejszym materiałem. W jakąś olśniewająco nowość od The Cure'ów wątpię, ale posłucham na pewno. Carl McCoy nawet jeśli się nie wyrobi z nowym materiałem, to zapewne wyda wreszcie koncertowe DVD Fields of the Nephilim. Czołówka polskiej alternatywy pracuje też na składanką "Wyspiański Underground" powiązaną z koncertem, który odbył się 2 grudnia. Agressiva 69, NOT, Hedone na jednej płycie - będzie ciekawie. Year Zero 2? Bym wolał remaster The Fragile'a w 5.1..
  • Opheliac

    20 Dec 2007, 03:39 by rajmund69

    Emilie Autumn to postać bardzo barwna. Nie tylko dlatego, że - jak na lolitę przystało - lubi ubierać się w czarne ciuchy z bijącymi po oczach różowymi elementami oraz na każdym zdjęciu ma włosy innego koloru. Pani śpiewa, gra na skrzypcach, komponuje, pisze teksty i wiersze.. Utalentowana niczym człowiek renesansu, lecz jej muzykę należałoby połączyć z jeszcze jedną epoką - barokiem. Już otwierający płytę Opheliac utwór tytułowy rozpoczyna skrzypcowe intro, żywcem wyjęte z tej epoki. Potem pojawiają się już bardziej współczesne beaty (Emilie pragnie, aby za ich sprawą wiązać jej twórczość z industrialem - no niech jej będzie..) i dość.. hmm.. specyficzny głos pani Jesiennej. Dość nisko ułożony, bez przesadnych słodkości czy irytującej maniery, które charakteryzują większość jej koleżanek po subkulturze, ale i zarazem - a może właśnie przez to - niczym szczególnym nie zachwycający. Zwłaszcza, gdy Emilia zaczyna wyrzucać z siebie frazy z prędkością czarnoskórego rapera. Wracając jednak do muzyki: połączenie wiktoriańskich klimatów, barokowych skrzypiec, współczesnych beatów i charyzmatycznej wokalistki odpowiedzialnej za wszystkie powyższe - trzeba przyznać, mieszanka taka brzmi bardzo interesująco i zapowiada coś bardzo ciekawego. Czy jednak Opheliac jest płytą ciekawą? Ano właśnie tutaj pojawiają się problemy.. Jesienna Emilia ma na pewno pomysł na swój wizerunek sceniczny. Nie można jej również odmówić umiejętności, bo zarówno grać jak i śpiewać wcale nieźle potrafi. Rzecz w tym, że materiał, w którym wszystkie swoje talenty przychodzi jej zaprezentować jest najzwyczajniej w świecie nudny i bez polotu, a jak na (dość długi) czas trwania całego albumu - po prostu męczący. Paradoksalnie najciekawiej wychodzą jej utwory, w których więcej od skrzypiec słychać elektroniki - Swallow to taneczna i od razu wpadająca w ucho kompozycja, wymarzona wręcz na wszelkiej maści gotyckie imprezy. I Want My Innocence Back to transowy industrial przywodzący na myśl Android Lust. Gothic Lolita spokojnie można by uznać za hymn tejże subkultury, lecz Emilie nie wypada już niestety tak przekonująco w wyższych rejestrach, które tutaj wykorzystuje. Z kawałków o bardziej klasycznych aranżacjach warto wyróżnić przede wszystkim świetnie rozwijający się Shalott (tutaj bonusowo obok skrzypiec i syntetycznego podkładu pojawia się fortepian). Teksty pani Jesiennej są doskonale dopasowane do reszty jej image'u, ale czepiać się nie zamierzam, bo same często podchodzą do niego z ironią i humorem. Jednak o tym, jak poważnie do nich nasza gothic lolita podchodzi niech świadczy fakt, że trzy ostatnie utwory to recytacje jej wierszy - jak dla mnie to już z deka przegięcie.. Emilie sama też podsumowała moją recenzję we wspomnianym już Swallow, więc pozwolę sobie zacytować: "I'll tell the truth: all of my songs are pretty much the fucking same". Chociaż w sumie Opheliac to jej pierwszy długograj, który trafił do szerszej dystrybucji, więc a nuż się jeszcze coś ciekawego z tego wykluje. Czego życzę Emilce z całego serca, bo na razie bardziej od płyty przykuwa mą uwagę dołączony do niej plakat z panią Jesienną i booklet zawierający bogatą kolekcję jej zdjęć.


    Emilie Autumn - Opheliac
    Trisol Music Group GmbH 2006
  • The Birthday Massacre live

    12 Nov 2007, 16:18 by Triliader

    Sun 11 Nov – The Birthday Massacre, Psycho Luna

    Damn, it was awesome, probably one of my best gigs ever. Besides that they played their songs as perfect as on the albums just with more passion, noise and sweat and the whole band totally rocked the shit out of Zurich I was able to stand exactly in front of Chibi. She was like a half meter higher than me but so often she was over me.
    And damn, I danced, banged and sang as hell and was in total ecstasy. And the fucking best thing was, I could sing twice with her, brow to brow and once we banged our heads together. Oh man I may sound like a kid, but that lady partied so sick and I could be the closest fan... and uh, she even messed up my hair, which was ok, I didn't need any girl to get anyway this evening, Chibi's performance was by far enough.

    The played most of their best songs, like Unfamiliar, Red Stars, Goodnight and Falling Down from their new Album Walking With Strangers and classics like Lovers End, To Die For, Promise Me, Video Kid and Horror Show and some many more.
    The show took almost two hours overall and ended with Kill the Lights, Blue and of course Happy Birthday.

    I wished they've also player Holiday but hey, that's the only one of my fav's they didn't play.

    The show was opened by Psycho Luna who played some pretty nice live-act, respect.

    Ya, well overall... Crazy, Amazing, Unforgettable. The Birthday Massacre was brilliant, and if there will be the time they'll come to Switzerland again I will be there fore very fucking sure.
  • The Birthday Massacre

    6 Nov 2007, 04:27 by rajmund69



    The Birthday Massacre - synthpopowy sekstet z Kanady. Aktualny skład tworzą: Chibi (wokal), Rainbow (gitara), Michael Falcore (gitara), O.E. (bas), Owen (klawisze) i Rhim (perkusja). Pierwsze utwory nagrywali pod szyldem Imagica - zachowały się z tamtego okresu dwie demówki, które bez problemu można dostać w sieci. Na ich repertuar składają się głównie wczesne wersje kawałków znanych z późniejszych płyt TBM, aczkolwiek Imagica Demos I zawiera również sporo nieznanego, a całkiem ciekawego materiału.


    Nothing and Nowhere (2004)
    Najbardziej spójny i równy album TBM. Muzyka osadzona w delikatnych, synthpopowych klimatach a'la wczesny Gary Numan, lecz wymieszana jednocześnie z charakterystyczną dla grupy, bajkową atmosferą. W utworach pierwsze skrzypce grają klawisze (To Die For, Video Kid - kawałek, którzy przyniósł zespołowi większą popularność), lecz nie brak też kawałków gitarowych (otwierający i chyba najbardziej przebojowy z całości Happy Birthday, wygrowlowany wręcz Broken). Nad całością góruje jeszcze nie tak przeprodukowany, uwodzicielsko-naiwny głos Chibi. Świetny, wciągający krążek, który zostaje w głowie na dłużej.


    Violet (2005)
    Tutaj zespół poszedł już w bardziej gitarowe brzmienie. Słychać też lepszą produkcję (łatwo sprawdzić na nowych wersjach utworów z poprzedniej płyty, którymi uzupełniono europejską re-edycję Violet), lecz niestety czasami gdzieś wśród tych ładnych, radosnych przebojów niknie atmosfera.. Na szczęście singlowy Blue i zdecydowanie najlepszy na krążku Holiday pozwalają zapamiętać ten materiał bardzo pozytywnie.


    Walking With Strangers (2007)
    Potwornie nierówna płyta. Zdaje się, że państwo z TBM nie do końca wiedzą, w którą stronę iść dalej. Są tu naprawdę kozackie kompozycje pokroju naładowanego klawiszami Looking Glass czy melancholijnego Unfamiliar, lecz z drugiej strony ucho słuchacza atakuje jakiś dziwaczny emo-nu-metal w postaci Falling Down czy wałka tytułowego. Najlepiej to rozdarcie słychać w (nie bez powodu) singlowym Red Stars, który jest cudną, przebojową balladą, ino niepotrzebnie poszatkowaną pod koniec metalowymi riffami, które psują całą atmosferę. Dodatkowo nie sposób nie zwrócić uwagi na produkcję albumu, dzieło legendarnego Dave'a Ogilvie. Brzmieniowo jest to zdecydowanie najlepsza płyta TBM, lecz przeprodukowany wokal Chibi wcale nie brzmi lepiej.. Przeszkadza zwłaszcza w nowej wersji nothing-and-nowhere'owego highlighta To Die For (ratuje ją świetny patent z wyciszeniem przed pierwszym refrenem). Czary niespójności dopełnia iście The Cure'owa ballada Movie, której uroku odmówić nie sposób, lecz jakoś tak od czapy się na zamknięcie albumu wykluwa - mnie osobiście do tej roli o wiele lepiej pasowałby Weekend. To by była bardzo dobra płyta, gdyby tylko mniej czasu poświęcono na jej produkcję, a więcej - na przemyślenie konceptu.

    Oficjalnie: http://www.thebirthdaymassacre.com/
    Po polsku: -
    MyShitowo: http://www.myspace.com/thebirthdaymassacre
  • aquél___

    20 Jun 2007, 18:06 by die_macht

    Si___
    Soy yo___ ese_ aquél y otros más___ el de hoy y el de ayer___ y el de mañana quizá____ no lo sé___ importa___?
    Espero que no____
    Al fin que el que importa y cuenta está aquí___ ahora y hace tres segundos___ y después quizás se va___ quizá no___ qué importa ya_____?
    Al final soy yo___ o soy aquel___? Qué diferencia hay___?
    Ninguna quiero creer__ pero me engaño___ sé que hay más dentro de mi__ muchos más___ no los recuerdas___?
    Se hicieron presentes alguna vez_ y sé que todavía están___ tal vez tú conociste uno y te extrañe lo que hoy está ante ti___ por favor no me lo tomes a mal___ perdona si lo olvidé___ o lo dejé por ahí___ guardado___ o tal vez ya murió___ qué más da___ era solo un bosquejo___ un personaje magistralmente interpretado___ en tu honor___ para ti___ ayer fui yo y hoy es un recuerdo borroso___ pero si te agradó puedes quedártelo___ guárdalo y llévalo contigo___ fue parte de mi___ y yo te la obsequio___ atesóralo con orgullo pensando que te obsequié la más transparente y totalitaria de las verdades efímeras____
    No me veas así_ no es un cadáver____
    Te estoy obsequiando una crisálida___ un compendio de espacio_ de tiempo___ un pedacito de mi___ del que fui___ y no es una mentira ni tampoco fue actuación___ fui yo___ de verdad___ obsérvalo_ y luego mírame a mi___ es abismal___ lo sé__ pero en algún momento no hubo diferencia___ yo fui aquél___
    Mírame de nuevo___ soy otra persona__?
    No sé__ no me importa____ soy el que prevalece___
    Soy la base y la materia prima_____________ la esencia____ lo que importa y lo que cuenta____
    NO___!! NO TE MENTÏ________!!!
    Siempre fui yo___ siempre estuve ahí____ detrás de mí____ no me viste___?
    O no quisiste verme____?
    Es mi culpa_____?
    No soy diferente__ no soy otro___ soy yo___ distinto al de ayer___ qué esperabas____? Pero sigo siendo yo____ con lo básico___ con la esencia y las raíces___ pero soy yo después de ti y tu llegada____ después de conocerte y experimentarte____ me estás reclamando por no ser la persona que era antes de ti_____?
    Escúchate___ tan incongruente____!!! NI PRETENDIENDO OLVIDARTE_____!!!
    NI LOGRÁNDOLO____!!!
    No puedo volver el tiempo____
    Espera tres días____ no va a resucitar_____!!!
    No me pidas imposibles____ odiaría defraudarte_____
    Sólo tranquilízate___ mírame e intentémoslo de nuevo____
    Dame la mano___
    Hola_
    Soy la voz en tu interior________________

    ___________________________________________die_macht

  • Fabryka Podcast #05 Is Here!

    17 Apr 2007, 08:00 by BadDevil

    Yup, it's finally here. Just go to www.industrialrock.net and look to the right ;) It's all there, a bunch of goodies inside - for you to find out!


    Feedback appreciated ;)
  • My website!

    10 Feb 2007, 09:48 by Vegane

    My website is online!
    It's dedicated to the band with a female singer
    (rock, punk, gothic, electro, industrial, metal, folk, alternative and many more!).
    It's in french, just to promote them in France.

    Muzyka
  • Last.fm Awards: we need you!

    8 Feb 2007, 06:20 by BadDevil

    As I was given the opportunity to take over the Last.fm Award group, some new things are being introduced. And they need YOU to come alive.

    As you may have noticed, last.fm is about community and cooperation (whoa, great discovery, eh? ;)) - and it's high time the community here showed its voting power! Forget politics, music is so much better to vote for...

    What we would like to do, is to take a look here and make your vote count. Use the suggested tags, introduce your own categories, let us know what you think - participate! Many great artists deserve to be awarded, so don't waste a single moment - tag (=vote) and tell others to vote, too.

    ... and I bet that in a few years' time we will rent some big place and organize the Awards with all the glitter and glamour you can imagine... or just get a bunch of people in one place and party like no one else did before ;)