Articles

RSS
  • Hunter z planu do klipu 'Labirynt Fauna'

    26 Mar 2009, 23:28 by siostra89

    Już jutro ma się pojawić making a video do nowego klipu Huntera, klip jest do utworu 'Labirynt Fauna' z nowego krążka 'Hellwood'.

    jak pewnie wiecie za produkcje odpowiedzialna jest Grupa 13
    Grupa 13
    klip był realizowany we Wrocławiu

    łapcie kilka fotek promocyjnych, których autorem jest Maciej Boryna. Sesja zdjęciowa miała miejsce w przerwie kręcenia klipu, o zmierzchu :)





    Zapraszam na oficjalną stronę zespołu Hunter
    www.hunter.art.pl
  • My life as a SoundTrack

    11 Jul 2009, 20:01 by MissDalilla

    IF YOUR LIFE WAS A MOVIE, WHAT WOULD THE SOUNDTRACK BE?
    1. Open your library (iTunes, Winamp, Media Player, iPod, etc)
    2. Put it on shuffle
    3. Press play
    4. For every question, type the song that's playing
    5. When you go to a new question, press the next button

    Opening Credits: Taniec Eleny
    Waking Up: Mam Wszystko, Jestem Niczym
    First Day At School: Decoy
    Shopping: Summer Rain
    Hanging: War in the Kids Room
    First Kiss: Bella's Song
    Birthday: Heartbeat
    Party Scene: Cruscrushcrush
    Falling In Love: Decode
    Fight Song: Jungle Love
    Breaking Up: Laughing With
    Prom: Never Look Back
    College: Cassie (Oo lol, I hope I wouldn't end up like this!)
    Life: Cztery Wieki Później
    Mental Breakdown: Nobody Wins
    Driving: On Call (It feels like my car'll turn into some freakin' taxi ;])
    Flashback: Afraid
    Getting Back Together: Hydropiekłowstąpienie (seems like I was getting back with God. It's just kinda weird)
    Love Scene: River Flows To You
    Wedding: Wire To Wire
    Honeymoon: Jay Ho
    Birth of Child: Sober
    Fight song: Akka
    Death Scene: Dark Waltz
    Funeral Song: Funeral Of A Provincial Vampire (It's like some kind of joke)
    End Credits: On the Radio
  • Hunter Fest 2009

    27 Jul 2009, 20:06 by MissDalilla

    Postanowiłam nie rozwodzić się nad festiwalem. Wszyscy dobrze wiemy jak było i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zamiast tego skupmy się na dobrych wspomnieniach, bo warto zapamiętać, że ktoś jednak zagrał :)
    A czego ja posłuchałam?

    Czwartek:
    Lido: Mieli pecha grać jako pierwsi, gdy wszyscy byli wkurzeni i oczekiwali Machine Head, względnie Arch Enemy. Ale nie było źle.
    At the Lake: Słuchałam ich przed warszawskim koncertem Within Temptation, więc tym razem wysłuchałam koncertu z.... łazienki. Po skorzystaniu z resztki coraz zimniejszej wody, czekając na naładowanie telefonu siedziałam na schodach i kontemplowałam :) Na szczęście scena była tak ustawiona, że niczego nie straciłam. Dali radę. Może nie było to wydarzenie dnia, ale warto było posłuchać.
    Jelonek: Grał z zaskoczenia, poza tym, niezgodnie z "planem" zamieszczonym ad hoc w internecie, dlatego nie przez cały czas stałam pod sceną. No i ten deszcz... Wielu odstraszył, a szkoda, bo grali absolutnie fenomenalnie. Ja jestem co prawda stronnicza, bo go uwielbiam, ale nie tylko mnie przypadli do gustu. Muszę przyznać, że poleciałabym tam nawet gdybym musiała się przedzierać przez śniegi po pas i nie zawiodłam się koncertem. A zupełnie mnie podbili, gdy usłyszałam "Smells like teen spirit". Ta melodia + skrzypce to mistrzostwo świata.

    Piątek:
    Lipali: Poszłam dopiero jak się ściemniło, bo czytałam "Potop", ale i ta końcówka była miła. Jedyny zgrzyt, że ni z tego, ni z owego wyskoczył w tekstem, że "musimy kończyć, bo czas się skończył, zapraszamy na małą scenę". Nie wiem kto tam grał, ale nie przypadli mi do gustu, więc sobie poszłam. Kupiłam sobie kolczyki ;D
    Funeral for a Friend: Takie tam pitu pitu, zdecydowanie nie na ten festiwal. Ale jako jedni z trzech zagranicznych wykonawców, dobrze, że w ogóle zagrali. I w sumie nie było tak źle.
    FlapJack: Pierwszy raz ich słyszałam i było całkiem przyzwoicie. Nie powiem, żebym popadła w jakiś zachwyt, ale źle nie było :)

    Sobota:
    Votum: Nigdy o nich do tej pory nie słyszałam, ba, myślałam nawet, że inaczej się nazywają. Ale przypadli mi do gustu.
    Tarja Turunen: Pasował mi jej głos w Nightwish, niestety solo nie jest już tak fajnie. Najlepiej wyszły jej Nemo i Poison i nie ja jedna chyba tak myślę. Czytaj: odejście z Nightwish nie wyszło jej raczej na dobre. Ale koncert sam w sobie całkiem, całkiem. Świetny perkusista. No i ta wiolonczela...
    Acid Drinkers: Kwasożłopy to nie są moi ulubieńcy, choć koncerty dają świetne, o czym miałam okazję przekonać się już dwukrotnie. Nie przepadam za tego typu wokalem, a najbardziej podobało mi się intro z Króla Lwa ;D
    Motörhead: Dałam radę tylko kilku pierwszym utworom. Nie było źle, gdzież tam! Było mi po prostu pieruńsko zimno i chciałam się umyć. Ale jak już wspominałam, kontener łazienkopodobny był dobrze ustawiony względem sceny, więc i tak wszystko słyszałam. Z resztą, nie zależało mi aż tak jak niektórym, w sumie przeżyłabym, gdyby nie zagrali. Ale ze względów humanitarnych dobrze, że się jednak zjawili - w przeciwnym razie co niektórzy odnaleźliby Arka Michalskiego w czarnej dupie i gołymi rękoma wykończyli.

    Hunter akustycznie na polu namiotowym: jak dla mnie bomba. Pokazali, że im zależy przychodząc z dwoma gitarkami na pole. Świetny kontakt z publiką (nie żeby było to trudno - siedzieliśmy im prawie na głowie, a do tego dostali po piwie ;D), dobre wykonanie. Wydawać by się mogło, że bez prądu to nie będzie to samo, ale i tam dali czadu. Jelonek niestety musiał wyjechać, więc partię skrzypiec zaśpiewaliśmy my, czyli widownia, z Drakiem parodiującym go. No i zagrali Cztery Wieki Później za co będę im dozgonnie wdzięczna.
    No i wielki szacun dla Draka i Saimona za to, że przychodzili do nas i tłumaczyli co się dzieje.

    Podsumowując, nie żałuję wyjazdu. Wróciłam z koszulką i dwoma autografami. I przeświadczeniem, że Jelonka i Huntera chcę zobaczyć jeszcze raz.
  • CD review - "Beloved Enemy"

    30 Aug 2009, 14:21 by cloneyounow



    Title: Beloved Enemy
    Artist: Jesus on Extasy

    Album Review

    They came to breathe new life into the “dead” industrial genre and their first album crushed in like a bomb and they quickly became a hype in the Goth scene, but a good one in this case as the five are all talented musicians. With their second instalment ‘Beloved Enemy’, JESUS ON EXTASY prove that they’re not a nine day wonder and ready to stay.

    Already the first and at the same time title-giving song ‘Beloved Enemy’ shows the quality blend of post industrial elements here represented by tine atmospheric textures and sequencer lines with driving drums and pushing guitar riffs, while the following ‘Change the World’ conjures up a much gloomier atmosphere. Atmosphere is also a major element in ‘Break you Apart’ and the guitars are comparatively reluctant there, but the rhythmic parts with shifting rhythms and tempo is very interesting to listen to over and over again.

    The alternation of very calm parts and breakouts of angry has been pushed to the extreme with the song ‘Lies’, starting with fast-paced, hammering drums and sequences combined with screaming vocals and when you expect it least, the songs slows down all of a sudden. The mood gets darker, piano dabs appear and Dorian’s chant turns to a reluctant one marked with a pinch of fragility. Really like that song. ‘You don’t know anything’ is such a song, where the fusion of the industrial and rock elements is just perfect. The transitions are absolutely fluently, so you can’t tell, where the one thing ends and the other one starts. Just like it has to be! ‘Dead Presidents’ is another favourite of mine. It deals with the willingness of selling your soul for a handful of dollars. ‘Sometimes’ is the concluding track and what a track, a real power-ballad, blending classic, electronic and rock elements.

    ‘Beloved Enemy’ is a worthy successor for the debut ‘Holy Beauty’ it picks the approaches, develops them further and combines them with new elements and ideas. All I can say is: Well done!

    Tracklist:
    1. Beloved Enemy
    2. Change the World
    3. Beloved Enemy
    4.Stay With Me
    5. Stuck
    6. Break You Apart
    7. Lies
    8. The Last Day of My Lif
    9. You Don't Know Anything
    10. Dead Presidents
    11. Falling[/track]
    12. Church of Extasy
    13. Sometimes


    Rating:
    Music: 9
    Sound: 9
    Extras: -
    Total: 9

    Check out the Album on LastFM:
    Jesus on Extasy - Beloved Enemy
  • Nations of my TOP 50

    8 Sep 2009, 14:11 by Miscoo

    Recently I saw something like this in journal of someone else and I decided to made my own.
    I put here only bands from my TOP 50 of last year.
    So let's see, which nation is the most popular in my TOP 50.

    1. Finland: (11)
    Finntroll
    Korpiklaani
    Amorphis
    Turisas
    Nightwish
    Apocalyptica
    Shade Empire
    Catamenia
    Moonsorrow
    Eternal Tears of Sorrow
    Children of Bodom


    2. Poland: (7)
    Artrosis
    Vader
    Hunter
    Coma
    Closterkeller
    KSU
    Behemoth


    3. Germany: (5)
    Equilibrium
    Avantasia
    Crematory
    Lacrimas Profundere
    Haggard


    3. Sweden: (5)
    Therion
    Amon Amarth
    Pain
    Sabaton
    Fejd


    5: Norway: (4)
    Sirenia
    Enslavement of Beauty
    Dimmu Borgir
    Trail of Tears


    6. Netherland: (3)
    Epica
    Delain
    Within Temptation


    6. Switzerland: (3)
    Eluveitie
    Samael
    Lunatica


    6. USA: (3)
    Kamelot
    Metallica
    Good Charlotte


    9. Austria: (2)
    Summoning
    Edenbridge


    10. Canada: (1)
    The Dreadnoughts


    10. Faroe Islands: (1)
    Týr


    10. France: (1)
    Penumbra


    10. Greece: (1)
    Rotting Christ


    10. Italy: (1)
    Rhapsody of Fire


    10. Scotland: (1)
    Alestorm


    10. England: (1)
    Bal-Sagoth


    It seems that I really love cold music from Finland :)
  • Opaleni!!! Are you ready?

    9 Sep 2009, 11:45 by siostra89

    Pod koniec 2008 roku z inicjatywy trzech szaleńców: Piotra Wróblewskiego (wokal, gitara), Andrzeja Karpa (bas, wokal) i Dawida Markówa (instrumenty klawiszowe), powstała grupa KURWY. Jakiś czas później skład zespołu został uzupełniony o dwóch kolejnych hardrocków - Artura Tabora (gitary) i Dawida Leszczyka (bębny) po czym zespół rozpoczął oficjalne próby jako BLADZI (z ros. - kurwy). Niestety ta nazwa też nie została zaakceptowana przez środowiska opiniotwórcze, w związku z czym zespół od początku lipca 2009 przyjął nazwę OPALENI (w opozycji do BLADZI) i pod tą nazwą zamierza występować na estradach Europy i Świata. Dlaczego Opaleni? Ponieważ już od dawna nie jesteśmy bladzi, a poza tym często bywamy na Słońcu.

    Piotr Wóblewski: Jeszcze niedawno byłem młodszym pomocnikiem asenizatora w lubuskiem. To Bartosz Wnyk (kierowca Jelcza – przyp. red.) – wpoił mi zamiłowanie do muzyki. Jeżdżąc wozem po gminie, słuchaliśmy na starym kaseciaku, jak w rękach Davida Gilmoura łka Stratocaster, sześćdziesiętnoczwórkowe błyskawice strzelają spod palców Eddie'go Van Halena, a Adam z zespołu Łzy czaruje swoimi wysmakowanymi barre'ami. Wieczorem, po powrocie na bazę, „Barti” brał gitarę i grał. To on pierwszy pokazał mi chwyty do takich piosenek jak „Sie hat leichte Kopfschmerzen” kultowego już zespołu Panzerkinderwaggen, czy „Ya hole is 2 small 4 ma' big love” Shaggersów. Bartosz zdradził mi również swoje motto: 'Trzeba żyć!'”. Pamiętam, jak podczas jednej z moich regularnych wypraw z plecakiem i gitarą do prastarej Puszczy Lubuskiej, gdzie bardzo się opaliłem, rozbiłem moją chińską dwójkę w samym sercu matecznika. Po lekkiej kolacji składającej się z przypadkowo napotkanych grzybów i małych ssaków, usłyszałem tę charakterystyczną dla pokląskwy (łac.: Saxicola rubetra) frazę: 'pit-pitit-pijuuut-pit-pit-pit-pjuuut-pitipit-pit-pju-pit-pju'. To właśnie wtedy obiecałem sobie, że jeśli kiedyś dane mi będzie śpiewać – chcę śpiewać jak ten zwierz!

    Andrzej Karp: Moja przygoda z Opalonymi zaczęła się gdy Piotr Wróblewski, który zapragnął aby jego nienarodzony, a nawet nie poczęty syn Wojtuś został strażakiem. Udał się w związku z tym do remizy strażackiej w Mysiej Woli Sowiej celem zapisania swej latorośli w szeregi fajerfajtersów. Akurat stałem wtedy na warcie przy aparaturze do pędzenia bimbru, więc zaprosiłem Piotra na skromną degustację. Po przyswojeniu niewielkiej porcji księżycówki w ilości 1,5 litra na głowę, postanowiliśmy coś razem zrobić, a ponieważ robienie Wojtusia nie wchodziło w grę, założyliśmy zespół. Byłem jeszcze młody i niedoświadczony, więc nie wiedziałem na czym miałbym grać. Ponieważ moja żona ma na imię Basia, postanowiłem, że będę grał na basie. Próby rozpoczęliśmy w naszej Remizie. Od samego początku szło nam bardzo dobrze - na tyle dobrze, że już pierwszego dnia pod oknem remizy zebrał się tłum fanów skandujący "Kurwy! Kurwy! Kurwy...". Pomyśleliśmy że głos ludu jest sprawą priorytetową, więc zgodnie z sugestią sympatyków przyjęliśmy nazwę "Kurwy". Gdy nasz sponsor strategiczny, firma asenizacyjna "Assesence", w której zatrudniony był Piotr, stanowczo zaprotestował przeciwko umieszczaniu loga "Kurwy" na beczkowozach, postanowiliśmy zmienić nazwę na "Bladzi". Okazało się jednak, że prezes ukraińskiego oddziału firmy, pani Oksana Kitia nie wyraża zgody na te logo. W związku z tym nazywamy się OPALENI. Pewnego dnia w trakcie akcji gaśniczej złamałem rękę, w której trzymałem piwo. Kolega na motorze zawiózł mnie do Gipsy Kinks celem założenia gipsu. Tam poznałem Artura Tabora, z którym przeszedłem na Ty.

    Dawid Marków: Właściwie od zawsze byłem hardrokiem. Od małego pisałem teksty, od pasa nosiłem włosy, od rana grałem na klawiszach. Pamiętam gdy jako BOSE pięcioletnie pacholę biegałem z fortepianem pod pachą do Szwedzkiego Przedszkola Muzycznego im. Dominika Szałapskiego, gdzie pod okiem Pani Wronisławy Konopko-Buch szlifowałem swoje disy (i desy). I to właśnie w Desie kupiłem swojego pierwszego Mooga (to było jeszcze za Gierka). Od tej pory wyznaję zasadę "Moog z Wami!". Pewnego dnia idąc z fortepianem na recital potknąłem się o wąż asenizacyjny. Na szczęście przed upadkiem uchronił mnie jeden z operatorów beczkowozu, który sprawnym ruchem w jedną rękę chwycił fortepian, w drugą zaś moje wątłe ciałko. Poczułem ogromną wdzięczność do niego i w związku z tym zaprosiłem na wspomniany występ. Okazało się, że Piotr (bo tak miał na imię) podobnie jak ja jest miłośnikiem muzyki. Tak zaczęła się nasza przyjaźń i wspólna przygoda z zespołem Opaleni.

    Artur Tabor: Urodziłem się 1978 roku. W roku 1991 miałem 13 lat, podobnie jak inni moi rówieśnicy. Wtedy to poznałem Macieja Wróblewskiego lidera grupy Panzerkinderwaggen, który wytłumaczył mi, że laski lubią stringi. Ponieważ nie znalazłem żadnych stringów bawełnianych w moim rozmiarze, zacząłem grać na gitarze. Moja pierwsza osiemnastka była fatalna, przyszło tylko kilku kumpli, za to na drugiej pojechaliśmy dużą grupą na koncert zespołu Traktorhead. Na trzecią osiemnastkę dostałem upragnionego Gipsona, niestety nie cieszyłem się nim długo, bo rozmiękł w nim gips, więc zamieniłem go na prawie nowego krasnala ogrodowego i zegarek. Nie mniej jednak moja fascynacja gipsem zaintrygowała przygodnie poznanego managera Gipsy Kinks, co zaowocowało dwuletnim kontraktem w charakterze operatora agregatów do gipsu. Pewnego dnia, gdy robiłem elewację do perkusji przyjechało na motorze dwóch strażaków. Poprosili o pomoc w opatrzeniu złamanej ręki jednego z nich. Sprawa nie wyglądała za ciekawie, ale dzięki wrodzonej gracji udało mi się zapanować nad sytuacją. Tak poznałem Andrzeja, który od tamtej pory mówi mi Ty.

    Dawid Leszczyk: Pamiętam jak będąc młodym partyzantem skradałem się przez Puszczę Lubuską w celu odnalezienia żródła zdrowej wody. Mój oddział potrzebował uzupełnić zapasy, więc wraz z moim psem Kanclerzem przemykałem się przez Mech, paprocie i inne zjednoczone siły natury. W pewnym momencie Kanclerz, który szedł powoli z nosem przy ziemi, swym srebrnym kagańcem zahaczył o śledź od chińskiej dwójki rozbitej w sercu puszczy. Przestraszone zwierze zaczęło skowyczeć, a z namiotu wyskoczył półnagi jegomość z gitarą. Zaczął krzyczeć: 'pit-pitit-pijuuut-pit-pit-pit-pjuuut-pitipit-pit-pju-pit-pju', pomyślałem więc, że jest ewidentnie opalony. Zaintrygowała mnie jednak ta ekscentryczna persona, więc powiedziałem wolno i wyraźnie: "Witam, szukam zdrowej wody". Osobnik ów potrząsnął głową po czym przedstawił się "Witam, jestem Piotr Wróblewski". I tak zostało.

    Tekst z profilu MySpace
    link
  • 07/11/2009 - Hunter, Rootwater, Blindead, Opaleni@Stodoła - Fotorelacja

    9 Nov 2009, 14:53 by lucek666

    Sob 7 XI – HELLWOOD TOUR 2009





    Zdjęcia do obejrzenia w serwisie Wiadomości24.pl: supporty i Hunter oraz na moim blogu.
  • Top 10 2009, part II - Albums

    4 Jan 2010, 18:21 by MissDalilla

    1. RIOT! (Paramore) - 605
    2. Jelonek (Jelonek) - 570
    3. Brand New Eyes (Paramore) - 515
    4. Hook Me Up (The Veronicas) - 436
    5. Twilight (Movie Soundtrack) - 418
    6. Far (Regina Spektor) - 334
    7. Hellwood (Hunter) - 280
    8. The Final Riot! (Paramore) - 277
    9. Opheliac (Emilie Autumn) - 205
    10. Only by the Night (Kings of Leon) - 199
  • Top 10 2009, part III - Artists

    4 Jan 2010, 18:27 by MissDalilla

    1. Paramore - 2 223
    Than a huuuge hole... Not kidding!
    2. Hunter - 588
    3. Dixie Chicks - 586
    4. Jelonek - 570
    5. The Veronicas - 560
    6. Regina Spektor - 442
    7. Hayley Westenra - 296
    8. Emilie Autumn - 285
    9. Snow Patrol - 248
    10. Kings of Leon - 246
  • Milestones

    21 Jan 2010, 13:49 by MissDalilla

    Last.FM Milestones

    2000th track: (01 Apr 2008)
    Justin Timberlake - Bounce

    3000th track: (12 May 2008)
    The Gathering - In Power We Entrust the Love Advocated


    4000th track: (17 Jun 2008)
    Lucie Silvas - Breathe In


    5000th track: (14 Jul 2008)
    The Veronicas - Hook Me Up


    6000th track: (18 Aug 2008)
    Brathanki - Czerwone korale


    7000th track: (10 Sep 2008)
    Ashlee Simpson - Just Let Me Cry


    8000th track: (09 Oct 2008)
    Strachy Na Lachy - Piła Tango

    9000th track: (01 Nov 2008)
    Sarah McLachlan - Fumbling Towards Ecstasy


    10000th track: (26 Nov 2008)
    Avril Lavigne - My Happy Ending


    11000th track: (19 Dec 2008)
    Dolly Parton & Emmy Rossum - When Love Is New

    12000th track: (10 Jan 2009)
    Pierce Brosnan & Meryl Streep - When All is Said and Done

    13000th track: (01 Feb 2009)
    The Veronicas - Untouched


    14000th track: (27 Feb 2009)
    Carter Burwell - Complications

    15000th track: (24 Apr 2009)
    Kings of Leon - Notion

    16000th track: (17 May 2009)
    Flyleaf - Cassie


    17000th track: (08 Jun 2009)
    Metallica - One


    18000th track: (27 Jun 2009)
    Within Temptation - Running Up That Hill


    19000th track: (12 Jul 2009)
    Lady Gaga - Just Dance Feat. Colby O'Donis

    20000th track: (05 Aug 2009)
    Paramore - Fences


    21000th track: (21 Aug 2009)
    P!nk - Sober

    22000th track: (24 Sep 2009)
    Justyna Steczkowska - Genesis


    23000th track: (14 Oct 2009)
    Lao Che - Drogi Panie

    24000th track: (02 Nov 2009)
    Sam Lloyd - Hey Ya

    25000th track: (29 Nov 2009)
    Regina Spektor - Laughing With

    26000th track: (20 Dec 2009)
    Carrie Underwood - Jesus Take The Wheel

    27000th track: (13 Jan 2010)
    Carter Burwell - The Skin of a Killer


    Generated on 21 Jan 2010
    Get yours here