• 2009 in review.

    2 Jan 2010, 00:46 by photon_man62

  • Muzyka w sporcie.

    18 Nov 2009, 20:34 by Ziomek2000

    O związach muzyki ze sportem można przeczytać w tym wpisie na blogu Aspektów Sportu. Jeśli ktoś lubi zarówno jedno, jak i drugie, to polecam. :)
  • Scrobbling z iPod-a, odtwarzaczy mp3/mp4 i telefonów komórkowych.

    13 Sep 2009, 08:49 by Ziomek2000

    Wszystko opisałem w tym wątku na forum pomocy technicznej. Zachęcam do czytania, jeśli ktoś jest zainteresowany. :)
  • Poznaj krwawy smak zbrodni

    20 Dec 2008, 12:43 by deethrue

  • Co z tą Comą? Grudniowy koncert w Łodzi i niepokojące bootlegi...

    15 Dec 2007, 14:53 by deathplanter

    Coma i 2loan w Dekompresji - 14 XII '07

    14 Grudnia w Łódzkiej Dekompresji zagrała Coma. Rzadko bywam na koncertach i właściwie jest to mój drugi koncert rockowy, ale wypada napisać, jak to wyglądało z mojego punktu widzenia. Od razu zaznaczam, iż mimo, że całą dwupłytową dyskografię przeorałem setki razy na wyrywki i zespół faktycznie lubię, mało co o nich wiem i nie kojarzę praktycznie żadnych bootlegów Roguckiego. Z tego powodu, autorytet w sprawie Comy ze mnie żaden i mogę się pomylić co do "nowych" utworów mylić.

    Kilka minut po planowanym rozpoczęciu koncertu przybyliśmy pod wejście Dekompresji. Okazało się, że nie tylko nam nie spieszyło się na 2loan i pod wejściem był niesamowicie gęsty tłum, dwa razy na chwilę straciłem ze wzroku moją ekipę (do której chwilę później przywierałem całkiem (bez)szczelnie, generalnie ciężko opisać ten ścisk). Po wejściu było już trochę lepiej - kolejka do szatni (uwaga: PŁATNEJ!) była krótsza. W męskim ludzie faktycznie się sprężali, kiedy przyszła moja kolej, zrozumiałem dlaczego (zamki w Deko średnio działają ;)).

    Weszliśmy do hali - tłum ogromny, chociaż dzieciaki znalazły sobie sporo miejsca w środku, gdzie pogo było całkiem ostre. Wystrój niczego sobie - cały czas towarzyszyły nam powieszone w pobliżu sceny posągi - niektóre do góry nogami, Weszliśmy w środku performance'u 2loan i mimo, że to moje klimaty, to ich muzyka szybko mi się znudziła. Wokal przyzwoity, ale gitary strojone na St. Anger od Metalliki były stałym elementem każdego utworu - jednym się podobało, innym nie. Mi niezbyt.

    Po wystąpieniu 2loan przegrupowaliśmy się w klubie - zaopatrzyć się w cokolwiek do picia było po prostu trudno - barmani nie wyrabiali z nalewaniem piwa i nikomu nie przyszło do głowy, by między jednym Żywcem a drugim podrzucić mi coś z lodówki. Mówi się trudno, dużo na mnie w takim razie nie zarobią.

    Po chwili odpoczynku wróciliśmy do środka, czekając na pokaz Comy. Kilka razy tłum podniósł fałszywy alarm, że już zaczynają, kiedy po kilkunastu minutach w końcu zagrano dziwny mix, który usłyszałem wczoraj po raz pierwszy. W wielkim skrócie, był to anglojęzyczny utwór industrial rockowy, naprawdę dobrej jakości wejściówka. Zaraz potem wystartowali z "Ostrość na Nieskończoność" i po chwili cała zgraja ruszyła w pogo. Szczerze mówiąc, trudno mi nawet powiedzieć, które utwory potem zagrano. Z całą pewnością było Ocalenie, Nie wierzę skurwysynom, Pierwsze wyjście z mroku, Schizofrenia i Skaczemy. O ile przed Schizofrenią celowo się ulotniłem, bo zabrakło mi sił, a nie chciałem półprzytomny próbować sił w pogo po wrzasku Roguca... to Skaczemy było strzałem w dziesiątkę. Na płytkach studyjnych celowo unikałem tego kawałka, ale tutaj naprawdę czuć było klimat.

    Na setliście grano na zmianę ostro i lżej, co mi odpowiadało. Melodie odrobinę zmieniono, mój wyuczony wokal Roguckiego po prostu nie trafiał z tempem ( i niech mi nikt nie tłumaczy, że to to piwo przed koncertem zaburzyło mi poczucie rytmu! ;] ). Usłyszałem dwa czy trzy kawałki, których na płytach nie zamieszczono, wszystkie po angielsku. Troszkę mnie to niepokoi, bo w końcu wkrótce planuje się wydanie trzeciej płyty a to, co słyszałem live było co najwyżej średnie. Po pierwszym bootlegu wydusiłem z siebie tylko "ja tego nie chcę na trzeciej". Druga płyta była lepsza od poprzedniej i mam nadzieję, że trzecia nie potwierdzi reguły. Co prawda gdzieś słyszałem, że Coma to jedna wielka blaga a nawet w samej hali widać było plakat "Music for the masses", ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Złego słowa nie mogę jednak powiedzieć o wejściówce przed koncertem - jeśli tak będzie brzmiało intro do trzeciej płyty, kupię ją chociażby dla tych kilku minut.

    Towarzystwo było zróżnicowane - o ile ja trafiałem na ludzi, którzy stali pod lożą i nie angażując się w pogo wszystkich odpychali, to zdarzały się też tacy, co w środku "kółeczka" podali rękę, żeby się podnieść. Mojemu znajomemu pewna ekipa nawet zrobiła miejsce, żeby mógł zawiązać buty - towarzystwo przy wejściu palące gdzie popadnie i rozlewające piwo na lewo i na prawo było wyjątkowo chamskie i mało kto spacerował często na zewnątrz i do środka. Drugi kiedy w końcu trafił na falę, został wyrzucony za barierkę, na szczęście wyszedł bez poważniejszych obrażeń... Był też mało przyjemny incydent z jednym gówniarzem, który wypił za dużo i koncert skończył się dla niego po połowie godziny - no cóż, można i tak. Szkoda tylko, że akurat na Comie.

    Rogucki faktycznie ma dobry kontakt z publicznością - warto wspomnieć o konkursie "mister mokrego podkoszulka", jego ankiecie "kto tu właściwie jest z Łodzi?" (40%, dobre sobie ;>) i próbie namówienia nas do wydobycia jakiegoś artykułowanego dźwięku (w reakcji na którą usłyszał tylko "Roguś nie pierdol..."). W środku koncertu w ramach dowcipu ktoś przeszedł przez scenę z kartonowym wdziankiem z napisem "KONIEC", było jednak oczywiste, że jeszcze daleko do końca. Kilka ścieżek później Roguc stwierdził, że to by było na tyle i "nieskromnie stwierdził, że są przygotowani na bis". Na reakcję nie trzeba było długo czekać - następnych kilka minut przepełnione było tupaniem, oklaskami, wyciem i wrzaskami "Co-ma! Co-ma!" tudzież żałosnymi przerobionymi sloganami z punkowych koncertów (cytował nie będę, to już przesada). Na koniec zagrano m.in. Leszka Żukowskiego, jeden z moich ulubionych utworów.

    Co było dalej? Nie mam zielonego pojęcia. Odsapnąłem, po czym wyruszyłem do wyjścia. Była co prawda dopiero w jedenasta, ale zeszło się, zanim mój znajomy dostał kurtkę. Wszedłem z nim w ten tłum i jak się okazało, pomysł był trafiony, bo trudno było się z tego NIEWYOBRAŻALNEGO tłoku usunąć w pojedynkę, z kurtką w ręce. Kilkunastominutowe oczekiwanie na odzież umilał "koński rock" DJ-a: "I Love Rock'n'Roll", "Highway to Hell", kilka polskich zespołów, które słyszałem po raz pierwszy, "Peggy Brown", "In The Shadows" (sic!) i coś od Comy, ale już nawet nie pamiętam, co. W końcu dostaliśmy, co nasze - kolega najpierw podał mi swoją kurtkę, po czym wyciągnąłem go na siłę. Poskutkowało ;). Trafiliśmy na przedostatni tramwaj do domu, niezbyt nam się uśmiechało wydawać pieniądze na taksówkę.

    Z tego co mi wiadomo, nie jest to pierwszy i nie ostatni koncert Comy w dekompresji. Z tego powodu, napiszę kilka moich uwag dla planujących się tam wybrać w przyszłości... Po pierwsze - o ile koncert mi się podobał, to klub i towarzystwo nie. Płatna szatnia, zepsute zamki w toalecie, drogie napoje i... ciasno.

    Radzę zabrać ze sobą 10-15 złotych: za tą cenę kupicie 2 kubki piwa (6zł) lub coś bezalkoholowego do picia (mi pasowało Ice Tea z lodówki, 5zł). Nie mam zielonego pojęcia ile kosztowały gadżety sprzedawane przed wejściem, tak więc zainteresowanych kupnem proponuję zabrać jakieś pięć dych. Warto też mieć telefon (przynajmniej - w moim wypadku - mity o licznych kradzieżach na Limance się nie potwierdziły) lub pieniądze na taryfę - niewiele brakowało, a musielibyśmy wracać na piechotę. Okulary warto wymienić na szkła kontaktowe, pożyczyć lub kupić glany i nie brać bluzy: mój patent z zabraniem piankowej bluzy zamiast kurtki zawiódł - nie było mi zimno w drodze do klubu (ani PO koncercie, czego właściwie obawiałem się bardziej), więc na miejscu nie skorzystałem z szatni i po kilku utworach w pogo bluza została zawiązana w pasie. Było po prostu za gorąco! Ciągłe poprawianie jej w pasie było niesamowitą udręką, a niektórzy wręcz paradowali z gołymi klatami.

    Dla tych, którzy chcą napisać jakąś sensowną relację z koncertu, odradzam jakiekolwiek dawki alkoholu, warto robić krótkie notatki i rozpisać wszystko bezpośrednio koncercie. Notes przyda się też do zanotowania numerów nowo-poznanych dziewczyn, choć większość przybyła z kimś.

    No, i to chyba na tyle. Mam nadzieję, że w komentarzach tudzież na GG/mailu/Jabberze (są w moim profilu) zgłosicie wszelkie błędy. Podsumowując: bawiłem się dobrze, chociaż nachlani gówniarze średnio mi pomagali. Sądzę, że mimo kilku siniaków i zablokowanych od zakwasów ścięgien warto było zainwestować tych 28 zł... a moim zdaniem nawet dużo więcej.
  • Podsumowanie 2 lat

    18 Oct 2007, 14:49 by Driona

    Wczoraj byłam tak zdenerwowana faktem, że prawie dwa dni nie miałam netu, że zapomniałam napisać ten dziennik. Jako użytkowniczka lasta już od dwóch lat mogę się już chyba spokojnie nazywać starym wyjadaczem :P A teraz podsumuję te 2 lata w punktach:

    a)ponad 35,5 tysięcy przesłuchanych kawałków
    b)ponad 7 tysięcy postów
    c)założenie 3 grup i przejęcie dwóch grup w których najchętniej spamuję (Metal Polska, Psychoidalni)
    d)razem tym który teraz piszę 10 dzienników
    e)uczestnictwo w conajmniej 9 eventach zapisanych na lascie
    f)poznanie wielu wspaniałych ludzi, w tym 62 znajomych na lascie
    g)dołączenie do grona niezbyt anonimowych lastefemoholiców
    h)zascrobblowanie dużo dobrej muzyki w takim rozkładzie:(wygenerowane akurat 16 X :P)

    1) TOP ARTYŚCI(50):

    1. Megadeth 6004
    2. Iron Maiden 2139
    3. Turbo 1 294
    4. Overkill 1 253
    5. Monstrum 1 206
    6. Slayer 1 179
    7. Exodus 985
    8. Sodom 563
    9. AC/DC 552
    10. Death 549
    11. Black Sabbath 539
    12. Anthrax 499
    13. Nuclear Assault 478
    14. Kat 446
    15. Guns N' Roses 418
    16. Destruction 377
    17. Led Zeppelin 372
    18. Bruce Dickinson 356
    19. Marty Friedman 355
    20. Wolf Spider 354
    21. Ari Koivunen 352
    22. F5 328
    23. Dream Theater 323
    24. Annihilator 309
    25. Virgin Snatch 285
    26. Children of Bodom 262
    27. Nanowar 250
    28. Onslaught 248
    29. Testament 246
    29. Flotsam and Jestam 246
    31. Coroner 233
    32. Vio-Lence 228
    33. Cacophony 206
    34. Riverside 188
    35. Pink Floyd 186
    36. Agalloch 184
    37. Horrorscope 183
    38. In Flames 166
    39. Enej 165
    40. Jacek Kaczmarski 153
    41. No Vacancy 152
    42. Van Halen 146
    43. Chuck Schuldiner 131
    44. Grzegorz Kupczyk 127
    45. Tonny Iommi 120
    46. TSA 119
    47. Dragon's Eye 116
    48. Fates Prophecy 108
    49. Judas Priest 106
    50. Mekong Delta 103

    2) TOP KAWAŁKI(50):

    1. List 139
    2. She-Wolf 135
    3. Fight 126
    4. Don't Cry 123
    5. Lęk 113
    6. Almost Honest 109
    7. The Creed 106
    8. Hangar 18 104
    8. Kamienna Łza 104
    10. Sleepwalker 103
    11. Paranoid 97
    12. Back In the Day 92
    13. Słowa 90
    14. Dead Skin Mask 89
    15.Heal Me, I'm Heartsick 88
    16. Meat 87
    17. Zamknięty w posągu złudzeń 86
    18. Paranoid 85
    19. Otchłań Życia 82
    19. Coming Home 82
    21. Symphony of Destruction 81
    22. Gears Of War 80
    22. Wojownicy Snów 80
    24. Poison 75
    25. Promises 74
    25. Train of Consequences 74
    27. Concerto 73
    28. Fear of the Dark 72
    28. One Thing 72
    30. The Trooper 70
    30. No Love 70
    32. Trust (ECW instrumental mix) 67
    32. Dorosłe Dzieci 67
    34. Promises (Spanish Version) 66
    35. Insomnia 65
    35. Szalony Ikar 65
    35. Aces High 65
    38. T.N.T. 64
    39. Hold Me Down 63
    39. Wolności Smak 63
    39. Peace Sells 63
    42. Sztuczne Oddychanie 62
    43. School's Out 61
    43. Po drugiej stronie lustra 61
    43. Crown of Worms 61
    46. Stairway to Heaven 60
    46. Crush'em 60
    46. Przegadane dni 60
    49. A Tout le Monde 59
    49. Use The Men 59


    Pisanie rozpoczęte 17X, zakończone 18X.