Articles

RSS
  • Dick4Dick Alternativ Christmas Night @ Parlament 20.12.2009+bootleg z Trójki

    21 Dec 2009, 22:21 by Avalyah

    Nie 20 XII – Alternativ Christmas Night: Dick4Dick i goście

    Edit:
    http://www.mega upload.com/?d=S0FKUFNF
    Dicki z Parlamentu, trójka ;p Retransmisja koncertu prosto z radiowej Trójki, niestety wycięto całą pierwszą część. Pozostaje czekać na dvd. Z linka oczywiście należy usunąć spację.


    W czterech pokracznych kosmitach zakochałem się jakieś półtora roku temu. Ich koncert na Off Festiwalu 2008 porwał mnie całkowicie i zupełnie nieoczekiwanie stał najjaśniejszym punktem całej imprezy. Od tego czasu bezskutecznie próbowałem zobaczyć ich znowu, ale wszystkie plany brały w łeb dosłownie w ostatniej chwili- a to kostkę skręciłem, a to nagle biednemu studentowi kasy zabrakło. Wczorajszego występu odpuścić jednak po prostu nie mogłem. Pożegnanie demonicznego Wet Dicka Jr, robiąca wrażenie plejada zaproszonych gości, dogodna miejscówka i cena oraz przede wszystkim setlista obejmująca cały materiał grupy- więcej powodów nie potrzebowałem.
    Parlament odwiedziłem po raz drugi. Klub nie zmienił się w ciągu 2 lat od mojej ostatniej wizyty- balkony, średnich rozmiarów scena, trochę miejsca do tańczenia i ceny alkoholu przekraczające moje skromne możliwości finansowe. Nowość stanowiły ekrany i kamery krążące po sali- nie jestem jednak pewien czy nie było to przypadkiem wyposażenie zespołu. Może jakieś dvd?

    0.Fajnie by było się z tobą najebać

    Najpierw support. Grupa o wiele mówiącej nazwie Gówno zagrała około 10 praktycznie identycznych kawałków. Punk w najczystszej postaci- 3 akordy, darcie mordy, alleluja i do przodu plus do tego największy przebój o smutnym wielorybie. Nie sposób im przy tym wszystkim odmówić pewnej dozy uroczego tupetu i bezczelności. Z jakiegoś powodu zwyczajnie nie mogłem ich nie polubić- może to przez bezpośrednie teksty, a może przez wrażenie, że przez cały czas uczestniczę w jakimś pokrętnym dowcipie.



    I.Miłość, przyjaźń i spędzanie czasu z przyjaciółmi

    Minęła jeszcze krótka chwila i na scenie, przy akompaniamencie braw płynących zarówno z głośników jak i gardeł publiczności, pojawili się oni. Ubrani w skąpe ciuszki, z makijażem na twarzach, radośni i jak zwykle zadowoleni z siebie. Zaczęli od otwierającego pierwszy album D4D. Nie mogłem się powstrzymać od złośliwej myśli o jakiejś hipotetycznej alternatywnej gimnazjalistce w prostokątnych okularach, która przyszła na koncert bo usłyszała w radiu Hollywood a zamiast słodkich pioseneczek dostała solidną porcję elektroniki z tekstami o penisach, seksie, piwie, penisach, kefirze i penisach. Przy skomputeryzowanych dźwiękach zostali jeszcze przez jakiś czas, koncert przybrał bowiem formę chronologicznej wycieczki po wszystkich ich nagraniach. Fuck Last One, Thunder i przede wszystkim Technology. Przy tym ostatnim do byłych i obecnych członków grupy dołączył pierwszy gość. Widok przygrubego, wymalowanego Czesława, z gołą klatą i czarnymi plastrami na sutach to nie jest coś o czym się szybko zapomina.



    II.Kolejny chuj się zbliża, kolejny chuj byś lepiej czuła się
    Kolejny chuj się zbliża, nie będziesz sucha dziś, o nie


    Drugi album, druga część koncertu. Powiedzmy. Zaczęli od Dickie Dreams, którego o ile się dobrze orientuje nie ma na żadnym longplayu, na chwilę wrócili też do Srebrnych Ballad (Pornographic). Szary Album był reprezentowany przez Dick Back in Town, Gine i moje ukochane Hold your Fire. A między nimi Another Dick, w wersji jakiej chyba nikt się nie spodziewał. Powolnej, jazzowej, z Możdżerem przy klawiszach i śpiewającą Gabą Kulką. Trzeba przyznać, że przekonała mnie dziewucha do siebie, wcześniej nie darzyłem jej zbytnią sympatią. Publiczność zdecydowanie się rozbujała, zrobiło się ciasno, parno i porno. Przyszedł czas na odrobinę odpoczynku.



    III.I pozostało tylko „u” z napisu „Hollywood”

    Pamiętacie hipotetyczną alternatywną gimnazjalistkę z prostokątnymi okularami? Ona też dostała coś dla siebie. Hollywood z (już ubranym) Czesławem i jego akordeonem, So Much Love, Lost my way, Run Run (trochę brakowało Wakacji na koniec), Cannonade. I Ballada o Bohaterze- znowu razem z Gabą i Leszkiem, z przygaszonymi światłami, aż ciary po plecach chodziły, mimo durnowatego tekstu. Cały ten dickowy pop zdecydowanie nabrał na żywo charakteru, nawet Jasiek się do Resztek Lata przekonał. Pewnie nie wiecie kto to Jasiek. Trudno.



    IV.Polecieć chcę tam i z powrotem, z ramion twych wprost do nieba

    Koniec zbliżał się nieubłaganie. Ale był jeszcze jeden kawałek na, który bardzo czekałem, od kiedy dowiedziałem się, że ostatnim gościem jest Anna Patrini. Cover Izabeli „Klan” Trojanowskiej. Wszystko czego dziś chcę. I dostałem. I krzyczałem podobno głośno. A Patrini nie pokazała cycków, ale wyszła na babę z jajami. Dosłownie.



    V.To ostatnia niedziela

    Nagle się tak smutno zaczęło robić. Wszyscy wyszli na scenę, wspólnie wykonując „Co mi panie dasz” i „Ostatnią niedzielę”. A Gaba zaśpiewała coś po francusku, specjalnie dla Wet Dicka. Bo to w końcu koncert dla niego był. Cholera, wzruszyłem się, serio. Nie wiem dlaczego odchodzi, widać jednak, że w przyjaznej atmosferze. Będzie mi brakować jego wrogich spojrzeń i tych wizualizacji. Dobrze, że chociaż autograf mam na pamiątkę. Mojej siostrze to nawet usiadł przypadkiem na głowie. Ale zaraz ładnie przeprosił i przytulił bo w końcu porządny z niego gość.



    Długo bym się mógł tak produkować, a pewnie i tak nikt tego nie przeczyta. Rewelacyjny koncert, rewelacyjna muzyka, rewelacyjne show, rewelacyjna atmosfera. Mój numer jeden tegorocznych gigów, nawet Openera zostawił w tyle. Dziękuje chłopaki za taki świąteczny prezent.

    Zdjęcia z http://www.mmtrojmiasto.pl/7853/2009/12/21/dickowych-swiat-czyli-po-koncercie-w-parlamencie?districtChanged=true

    Powiązania:
    Dick4Dick
    Czesław Śpiewa
    Gaba Kulka
    Leszek Możdżer
    Anna Patrini
    Gówno