Słów kilka na temat zespołów pieśni i tańca, w kolejności jak mi pasowało :)
Bardzo udana edycja festiwalu. Największą klasą zabłysnęły, jak zwykle zresztą, zespoły spod znaku klasycznego hard/heavy :) Mam tu na myśli zespoły Axel Rudi Pell, Doro i Accept. Ogromna ilość energii i radości grania, nośne, śpiewne, energetyczne kawałki, naszpikowane wspaniałymi solówkami. Najlepszy przykład na to że nie trzeba odkrywać ameryki muzycznie i tekstowo by generować bezlitosny czad. Mógłbym by tu wymieniać długo same komplementy :) Pozostali wykonawcy na których występy się udałem. Zacznę od Queensrÿche. Zagrali po amerykańsku czyli zawodowo ale rozwleczone struktury utworów nie porywały. Kwestia gustu. Nigdy jakoś strasznie za nimi nie przepadałem. Sabaton jak na drugoligowych powermetalowców przystało, wypadł poprawnie. Ogólne wrażenie zepsuły nieco problemy z nagłośnieniem. Destruction i Communic to zespoły którym bardzo brakuje drugiej gitary w występach na żywo. …