Już od świtu dzień koncertu Dreamów był dla mnie jakiś nie taki - najpierw wstałam o chorej godzinie, aby ogarnąć się po zakończonym ledwie kilka godzin wcześniej ostatnim koncercie trasy Covan Wake The Fuck Up i okazało się, że podjęta nocą decyzja o tym, by zabiegi typu mycie włosów oraz pakowanie wielkiego plecaka zostawić na rano była co najmniej niesłuszna. Mimo gorączkowych starań spóźniłam się minutę na pociąg, którym planowałam jechać. Kolejny pociąg najpierw nie pozwalał mi na regenerującą drzemkę przez panującą w wagonach temperaturę bliską zeru, następnie rozgrzał się do takiego stopnia, że nie dało się oddychać. Poza tym przez przypadek zamiast normalnych energy drinków kupiłam sobie jakieś paskudztwo o smaku limonki z miętą, które smakowało jak płyn do naczyń. Niewyspana, zła i wymięta dotarłam w końcu do Poznania. …
-
DREAM THEATER, Poznań, 29.01.2012
30 Jan 2012, 17:07 by an_o
Po to aby z czystym sumieniem wybrać się na koncert ukochanego Dream Theater, nie spałam od tygodnia i zaliczyłam sesję w przedterminach, planując, że po Poznaniu pojadę do domu na ferie i odpocznę.
Już od świtu dzień koncertu Dreamów był dla mnie jakiś nie taki - najpierw wstałam o chorej godzinie, aby ogarnąć się po zakończonym ledwie kilka godzin wcześniej ostatnim koncercie trasy Covan Wake The Fuck Up i okazało się, że podjęta nocą decyzja o tym, by zabiegi typu mycie włosów oraz pakowanie wielkiego plecaka zostawić na rano była co najmniej niesłuszna. Mimo gorączkowych starań spóźniłam się minutę na pociąg, którym planowałam jechać. Kolejny pociąg najpierw nie pozwalał mi na regenerującą drzemkę przez panującą w wagonach temperaturę bliską zeru, następnie rozgrzał się do takiego stopnia, że nie dało się oddychać. Poza tym przez przypadek zamiast normalnych energy drinków kupiłam sobie jakieś paskudztwo o smaku limonki z miętą, które smakowało jak płyn do naczyń. Niewyspana, zła i wymięta dotarłam w końcu do Poznania. …